Obraz życia – 3

–       No mówię Ci, że widziałam!

–       Zośka, daj spokój. Ten nadmiar czasu trochę Ci szkodzi – stwierdziła Kasia i wgryzła się w jabłko. – Jak w ogóle możesz dopuścić myśl, że mężczyzna NAMALOWANY może na Ciebie popatrzeć i uśmiechnąć się??? Zośka, ocknij się to nie Harry Potter!

–       Mówię Ci, że tak było!

Przyjaciółka zwątpiła. Zatrzymała się tuż przed przejściem vis a vis Empiku na Nowym Świecie. Popatrzyła na palmę, jakby tam szukała rozwiązania. Od dawien dawna zastanawiała się nad fenomenem tegoż dzieła. Sama tworzyła formy przestrzenne, dlatego patrząc na tę…hm..palmę, wpadała w kompleksy. Gdzieś w środku mówiło jej coś, że sama się ogranicza, blokując przy tym swoją wyobraźnie i dlatego nie była w stanie tworzyć tak swobodnie jak Rajkowska.

–       Ok Zośka. Muzem jest tuż tuż, mamy jeszcze czas. Chodźmy tam.

–       Uwierzyłaś mi? Naprawdę?!

–       Nie. Ale nie chce zamykać się na inne ewentualności. Nawet jeśli jest taka absurdalna jak ta. I nawet jeśli na sam koniec powiem Ci: A nie mówiłam Ci wariatko.

Dziewczyny szybko pobiegły na wystawę. Zosia bez problemu znalazła obraz ich konfliktu.

–       To ten – powiedziała i wskazała na przystojnego bruneta z Francji – O znów się uśmiecha. Dzień Dobry!

Kasia patrząc na kłaniająca się przyjaciółkę lat 30, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Czy ona się kłania do obrazu? Skierowała swój zwrok na tańczącego mężczyznę. Fakt, był przystojny. A dodatku mówił pewnie po francuski. Mieszanka wybuchowa dla kobiety pragnący miłości. Ale to wszystko. Zero ruchu. Zwykły obraz.

–       Zośka, idziesz do jutro lekarza – powiedziała stanowczo i odwróciła głowę. Zośka? Zośka!!!!!!

Kasia desperacko rozglądała się po sali. Była sama.

Ciąg dalszy nastąpi…następny odcinek, w następny piątek.

 Poprzednie odcinki można przeczytać tutaj

*****************************************************************************************

Quiche z białą cukinią i kurczakiem

Quiche..to takie francuskie słowo. W każdym razie dla mnie. Będąc we Francji, zawsze wstępuję do ich bistro..i zawsze jest zauroczona ich wypiekami..i ich wariacjami na temat quiche. Pzepis na ciasto pochodzi z książki „Quiche”. Nadzienie to przepis autorski. 

 

Składniki

Ciasto: 225 g mąki pszennej lub tortowej

1/2 łyżeczki soli

2/3 kostki masła, schłodzone i pokrojone w kostkę

4 łyżki zimnej wody

łyżeczka soku z cytryny lub octu (opcjonalnie).

Nadzienie: 1 średnia żółta cukinnia

1 pierś kurczaka

1 cebula

1 przysmak górski, warzywny

kilka ząbków czosnku

jajko

śmietana, lub maślanka

przyprawy: sól, pieprz, gałka

Jak robić

Ciasto: Połącz mąkę i sól. Dodaj rozdrobnione masło. Nożem lub palcem rozetrzyj masło tak, by całość przypominały okruchy chleba. Dodaj wodę i sok lub ocet. Zagnieć na jednolitę masę. Z uformowanego ciasta, zrób płaski placek. Zawiń w folię i wstaw do lodówki. Nie więcej niż na 48h.

Nadzienie: Cebulę pokrój, wrzuć na patelnię z olejem. Następnie dodaj startą cukinię  i czosnek. Opieprz, osól. Na osobnej patelni usmaż kurczaka w kawałkach. Jak kurczak będzie gotowy, czyli usmażony na rumiano, a cukinia szklista  – wszystko ze sobą połącz.

W osobnej misce przygotuj mieszaninę z jajka, śmietany lub maślanki, górskiego przysmaku. Dodaj przyprawy.

Zakończenie: Wyjmij ciasto z lodówki, rozwałkuj i wyłóż ciastem formę (ciasto jest podane na dużą formę, 23 cm). Pamiętaj by boki też byłe pokryte ciastem. Ciasto przykryj folią aluminową z fasolą. Włóż do rozgrzanego piekarnika, 200 stopni. Piec około 5-7 minut. Potem zmniejsz pieczenie na 180 stopni. I piec kolejne następne 5-7 minuty.

Wyjmij ciasto, wypełnij nadzieniem a potem wylej masą jajeczną. Włóż do piekarnika i piecz przez kolejne 34-40 minut.

Et voila! Gotowe:)

 

Reklamy

3 Comments Add yours

  1. mollisia pisze:

    już widzę, że my mi zasmakowało :-)
    że też, kobieto, masz czas na pisanie tylu cyklów! podziwiam, naprawdę! ja dopiero teraz puściłam drugi post w moim nowym tworze – udało się – będzie anglojęzyczny ;). ale, żeby zgrać to, co jest gdzieś moim wyobrażeniem; to co chcę tam widzieć, a to co mogę – rany, nie wiedziałam, że będzie to aż tak ze sobą walczyć! no cóż, przestawiam się teraz na realia, po prostu.

    choroba mnie bierze i apetyt na nic, ale wiem, że Twoj quiche by mi baaardzo zasmakował :)

    pozdrawiam ciepło (bo mi zimno i leczę się herbatą z sokiem malinowym własnej roboty – od razu wyczuwam, że za mało cukru chyba dałam….)

    1. mollisia pisze:

      no i zapomnialam o adresie do mojego nowego: http://dayonaday.wordpress.com/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s