Rozmyślania – tradycyjna kłótnia świąteczna czyli kompot z suszu

Nie wiem czy to jest li tylko polska przypadłość, czy ogólnie ludzka, ale Polacy wiedzą wszystko i lepiej. Wiedzą lepiej jak sprzątać, wiedzą lepiej jak jeździć autobusem, wiedzą lepiej jak prowadzić wojnę, jak negocjować, jak budować dom, jak rodzić, jak wychowywać, jak sprzedawać. Mądrzą się, poprawiają, komentują. I oj biada Ci jeśli będziesz miał, pomimo “dobrych rad”, własne zdanie! Bo albo rozpocznesz wojnę domową lub dostaniesz cegłą po głowie albo w ostateczności pojawi marsz niepodległościowy w Twoich okolicach.

Taka przypadłość „wszystko wiem i racja jest po mojej stronie” niestety jest także w naszych domach. Piszę głupoty? To proszę bardzo. O to scenka rodzajowa. On i Ona. Organizują pierwszy raz Wigilię. Są ze sobą od lat, niedługo ślub. Ale już w tym roku organizują dwurodzinną kolację wigilijną. Dwie rodziny. Dwa miasta.

– To dobrze..więc na początku barszcz.
– Jak barszcz?
– Czerwony..z uszkami
– Barszcz uszkami? Czyli co z pierogami?
– Noo yyy z uszkami
– No nieee, co to za Wigilia! Prawdziwa Wigilia to zupa rybna! Moja rodzina to je tylko zupę rybną! To co oni będą jeść?
– Rybną? No wiesz! No nie..barszcz, barszcz z uszkami! I mama zrobi w ten weekend, zamrozi..
– W ten weekend?! W żadnym wypadku! Pierogi się robi tylko w Wigilię!!
– W Wigilię?! Ja nie będę miała czasu, poza tym u nas się robi w ten weekend i tak powinno być!
– Tak powinno być?! Ja ich nie będę ich jadł!
– Proszę bardzo, a ja makowca Twojej mamy! Jest mało słodki, jak można tak robić!! Acha! Najpierw opłatek a potem prezenty!
– Jakie prezenty!!?? Prezenty dopiero na drugi dzień! Gdzie Ty się wychowałaś!!

I obydwoje strzelają tak zwanego focha.
Tylko..po co? Przecież organizują swoją własną Wigilię. Są u progu tworzenia własniej tradycji. Tutaj nikt nie ma racji, nikt nie wie lepiej.

*************************************************************************************************************************

Kompot z suszu

Kompot z suszu można robić z owoców suszonych lub z owoców wędzonych. Oczywiście w tym roku się okazało..że mój narzeczony pija z owoców suszonych a ja..z wędzonych:). Przepis z głowy..ale pewnie to w sumie tradycyjny przepis:)

Składniki (dla dwóch osób)

dwie garści śliwek (suszonych bądź wędzonych)
gruszka suszona
dwie garści suszonych płatków jabłkowych
pomarańcza – normalna, świeża
cynamon
goździki
cukier
woda

Jak robić

Do garnka wlewamy wodę. Wstawiamy na mały ogień. Do jeszcze zimnej wody wkładamy owoce. Jak woda będzie charaktestycznie pyrkać jako oznaka gotującej się wody dodajemy goździki, cukier i cynamon i pomarańczę, która została wyszorować i pokrojona w grube plastry. Uwaga, cukier i przyprawy dodajemy w zależności od własnego smaku:)

Do przeczytania:)

Susz bierze udział:

10 Comments Add yours

  1. @piniata pisze:

    a u mnie zawsze jest kłótnia o kompot z suszu właśnie :D ja nie cierpię a mąż uwielbia

  2. Ewa pisze:

    Oboje z mężem pochodzimy z dwóch różnych rejonów Polski, a co za tym idzie wychowaliśmy się w odmiennych tradycjach świątecznych. Na początku była „wojna” kto przyniesie prezenty: u mnie Gwiazdka u męża Dzieciątko. Wspomniany kompot u mnie z suszonych owoców u męża z wędzonych. U mnie na Wigilii musi być kasza jaglana, u mojego męża było to coś niejadalnego :) I mogłabym tak wymieniać:):):) Ale jak sama piszesz po co kopie kruszyć o tak piękne Święta i zwyczaje. Poszliśmy oboje na kompromis i obecnie nasza wieczerza Wigilijna jest połączeniem dwóch różnych tradycji i na bazie tego powstały zupełnie nowe zwyczaje i dania spotykane tylko w naszym wspólnym domu :):):) Powodzenia!

    1. smacznydom pisze:

      Ewa, podaj menu jestem szalenie ciekawa jak ono wyglada:)

  3. gin pisze:

    Ha! Ja nigdy kompotu z suszu nie piłam. I zupy rybnej też nie jadłam… Musi być barszcz z uszkami, i prezenty w Wigilię, ale całą kolację zaczynamy od opłatka, a prezenty na koniec… U każdego jest inaczej. U mnie – kiedyś – będzie tak, jak chcę :) Tradycyjnie, ale po mojemu. Na szczęście D. jest w tej kwestii ustępliwy – tradycjonalista z niego żaden :P

    1. smacznydom pisze:

      Gin, Twoje „musi” uwielbiam:) Pozdrawiam! Zdaje sobie sprawe, ze w wielu rodzinach to temat rozmow ciagnacych sie godzinami..i stawiajace wszystko na ostrzu noza..ale ja je uwielbiam:)

  4. vanilla pisze:

    wiesz, wszystko wszystkim…ale ten kompot? (żart). u nas zupy są dwie – tradycyjnie, bo mama z domu wyniosła barszcz, ojciec rybną… nie wiem co zrobię ja, bo ja z domu wynoszę dwie, a marcin grzybową!!!! iiiihihihhihi

    1. smacznydom pisze:

      No ja dzisiaj rozmawiam z A i stwierdzilismy, ze w tym roku barszcz za rok rybna:) U mnie bylo poczatkowo na zmiane barszcz i pieczakowa, pieczarkowa umarla smiercia naturalna gdy babcia stwierdzila, ze tylko ona ja je..potem byla moda na zupe z suszu (na serio) ale wygral barszcz..ale Ania..u Ciebie to bedzie jazda:) Wpadne do Ciebie kiedys z suszem:D

  5. Ola pisze:

    Usmialam sie, ale to prawda. Ja mam problem z glowy bo moj maz nie jest Polakiem wiec ja planuje co bedzie na Wigilie (maz w pracy), zas w pierwszy dzien swiat on gotuje. Bez klopotu;)

  6. ależ w Twojej wypowiedzi mnóstwo „tego czegoś” z naszych pierwszych Świąt razem …wprawdzie się nie kłóciliśmy co ma być ugotowane …ale u mnie jada sie barszcz z uszkami, u Męża zupę grzybową z mnóstwem fasoli … u nas krokiety, u nich pierogi z kapusta i grzybami …u nich kutię, u nas makowiec:) ….a teraz …teraz mamy Wigilię z zupą grzybową i barszczem z uszkami, z pierogami i kutią …bo pierogi kocham, a kutię pokochałam ….żałuję tylko strasznie, ze w tym roku zabraknie wśród nas Osoby, którą robiła ja najlepszą na swiecie

    … a kompotu z suszu w życiu nie piłam:)

  7. Shinju pisze:

    Oj tak, niestety często tak bywa. Szczególnie jak są osoby, które w żaden sposób nie chcą pójść na kompromis. Dla mojego dziadka każde danie, które nie było serwowane np 30 lat temu przez moją babcię to były bzdurne wynalazki i „on tego jeść nie będzie”. Podanie innej sałatki niż klasyczna jarzynowa kończyło się obrażaniem z jego strony. Z resztą tak było nie tylko ze świętami, ale z każdym innym większym obiadem rodzinnym np z okazji czyichś urodzin. Gdy moja mama przygotowała coś czego nie gotowała babcia to dziadek miał jej za złe :(

    Ja na razie obserwuję stronę swoją i stronę T. i mam nadzieję, że gdy dojdzie do momentu organizowania przez nas Wigilii to uda się wypracować jakąś nić porozumienia. Kompot z suszu gotuje się u nas obojga, choć ja mam do niego dość obojętny stosunek :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s