Rozmyślania – co to jest przyjemność czyli pierniczki z masy migdałowej

No nie wiem dlaczego tak ciągle rozmyślam ostatni czasy:) Pewnie to ta “piękna zimowa” atmosfera zza oknem:) Może moja sytuacja życiowa? W każdym razie od pewnego czasu zastanawiam się nad swoim życiem, nad pracą i nad podejściem do wielu spraw.

W ostatnim “Zwieciardle” jest artykuł na temat przyjemności. Piszą, że tak naprawdę człowiek ma większą skłonność do bycia obowiązkowym niżeli do przeżywania przyjemności. Częściej wysilamy się, robimy coś wbrew swojej woli dla dobra innych lub w imię wyższych celów. Często chcemy być doskonali i nadwyraz ambitni. Powoduje jednak to u nas spięcie, nerwowość, nie mówiąc o migrenie. No ok, ale jak nauczyć się przeżywać, doznawać przyjemności? Niestety przez ból.

“Bzdura” pomyślałam i odłożyłam magazyn na bok. Między czasie poszłam na moje ukochane, wymarzone zajęcia plastyczne do Domu Kultury. Były to moje pierwsze spotkanie z tworzeniem, malowaniem, zajęciami a la ZPT od czasów szkoły podstawowej. I muszę przyznać, że brakowało mi tego:) Ale pierwsze momenty..były….

Zaczęłyśmy od malowania olejem. Marzyłam o tym od dziecka. I zdenerwowałam się. Wpadłam w panikę. Zerkałam na dziewczyny, które śmigały po płótnie ołówkiem robiąc wstępny szkic. A ja nic. Jednak kreska. Zmazałam. Druga kreska. Delete. Delete. Delete. Delete! Chciałam, by moje pierwsze “dzieło” okazałe się doskonałe. Idealne. Zabierające dech w piersiach. A tutaj nic. Blokada i panika. I wtedy zrozumiałam sens artykułu.

Cała przyjemność tworzenia, którą sobie zafundowałam podczas tych zajęć prysła. Dlaczego? Przez swoją ambicję, chęć bycia doskonałą. Tak samo się dzieje, przy pisaniu bloga – każdy wpis jest połączony ze stresem “bo musi być ciekawie” , przy organizowaniu tegorocznej Wigilii – w tym roku goszczę całą rodzinkę 10 osób “bo musi być doskonale” a także czasem przygotowaniu/pieczeniu – no bo zawsze musi być pysznie i idealnie wyglądające.
A przecież nie musi taki być. Niszczyłam całą przyjemność tworzenia przez ambicję, obowiązek, chęć bycia najlepszą i z poczucia obowiązku, wpajania, że tak “powinno być”. Po co? Czy nie warto sobie “odpuścić”?

I wtedy zabolało. Jak to? Mam zakładać, iż potrawy na stole wiligijnym mogą być czasem nie na tip top? Czy mam malować na płótnie nie zastanawiając się nad każdą kreską? Przecież z pod mojej ręki musi być wszystko idealne! Męczyłam się. Bolało. Ale teraz jest o wiele łatwiej, PRZYJEMNIEJ.

A Święta będą radosne, niedoskonałe. Ale wspaniałe. Pierwsze w moim domu. Pełne miłości. Ze smacznym barszczem ale mniej udanymi śledziami. Lub odwrotnie:) Ale najważniejsze, że będę czerpać przyjemność z goszczenia u mnie rodziny:)

Pierniczki z masą migdałową

Pierniczki smaczne, aromatyczne..ale nie idealnie udekorowane. Z charakterem, bo moje:) Przyjemne do robienia:). Przepis pochodzi z czasopisma Kochen & Backen, ale zmieniony przeze mnie.

Składniki (50 sztuk)

400 g mąki
200 mielonych migdałów
300 g zimnego masła
145g cukru
łyżeczka cuktru waniliowego
1 łyżka śmietany
1/2 zapachy migdałowego
łyżka przyprawy do piernika

lukier do przyozdobienia

Jak robić

Mąkę, migdały, masło pokrojone w kostkę, cukier i śmietanę, zapach zagnieść w jedną, gładką masę. Włożyć do lodówki na około 60 min.

Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Wykrawać dowolnie. Jak kto woli. Może być nie doskonale:) Dekorować też dowolnie:)

Smacznego:)

Przepis bierze udział w ciasteczkowej akcji adwentowej zorganizowanej przez flowerek:)

13 Comments Add yours

  1. vanilla pisze:

    i niech już tak zostanie… mniej idealnie, znaczy prawdziwie. Zwierciadło zawsze daje do myślenia, czekam na Gwiazdora z prenumeratą. Pomaleńku będziemy sobie życzyć, ahhh, co za piękny czas :)

  2. poswix pisze:

    Pierniczki cudowne, śliczne, ładne i domowe. :-) Widać, że robienie ich sprawilo Ci radość. :-)

    Muszę Ci powiedieć, że masz zupełną rację… I w sumie pomogłaś mi nazwać pewną kwestię. Idealnie jest wtedy gdy jest miło, przyjemnie, symaptycznie, a nie gdy dościgniemy jakaś bezsensowną nierealną wizję. Dzięki za wpis. Można odetchnąć nieco swobodniej. :-)

    1. smacznydom pisze:

      i jest wtedy o niebo lepiej, prawda?:)

  3. karmel-itka pisze:

    urocze fotki ;]
    i pierniczki.
    pierwszy raz słyszę o takich. intrygujące ;]

  4. flowerek.com pisze:

    Jak dla mnie sa idealne, takie prawdziwe :) Pozdrawiam i dziekuje za udzial w zabawie :)

  5. GrBorys pisze:

    Dziękuję Ci za to co napisałaś. Szkoda, że nie przeczytałam tego wczoraj… Chyba jestem ciężkim przypadkiem, bo już zaczyna mnie przytłaczać staranie się bycia doskonałą w wyluzowaniu- tak aby nie przesadzić ani w jedną ani w drugą stronę. Muszę nad tym pracować.

  6. slyvvia pisze:

    Śliczne ciasteczka. Takich nigdy nie robiłam :)

  7. smacznydom pisze:

    dzięki za komentarze:)

    GrBorys – wielkie dzieki za te słowa:) a lepiej teraz przeczytać niż wcale, prawda?:) a powiem Ci, że mam taki sami problem..i staram się kontrolować by nie przesadzić z byciem zawsze na tip top :) czasem warto po prostu byc na luzie i reklasowac sie..i nie myslec czy to jest idealne..niech to bedzie po prostu Twoje i cieszyc sie chwila:))

  8. Powiem tyle – prawdę napisali w tym artykule …dużo prawdy:) wielu z nas goni za perfekcją … mnie mój Mąż oraz pojawienie na świecie naszego synka nauczyło, ze jednak nie zawsze muszę mieć wszystko idealnie dopięte na ostatni guzik i tego, ze czasem trzeba wyluzować …i wiesz szczęśliwsza jestem:) …a pierniczki piekliśmy ze Smykiem wczoraj i pieczemy dziś:) …a to jeszcze nie koniec:)

  9. Kathy pisze:

    Witam serdecznie

    Wczoraj znalazlam ten wpis i bardzo dlugo myslalam o tym dazeniu do idealu. Rozmawiam z moim mezem, po Jego powrocie z pracy. Przeczytalam mu ten post i On stwierdzil, ze mi to powtarza w kolko. Mowi, ze zawsze staram sie byc ta doskonala, ta idealna pod kazdym wzgledem. Zawsze sie denerwuje jak mi sie o tym mowi, bo jestem kaleka i dla takiego czlowieka jak ja dazenie do idealu rowna sie wygrana bitwa z kalectwem. Ale Pani post dal mi duzo do myslenia i kilka krepel lez.
    Dziekuje za to bardzo!
    Pozdrawiam

  10. smacznydom pisze:

    Jolanta i Kathy

    A jednak nasze połówki nam pomagają:) Dobrze wiedzieć, bo jestem tuż przed ślubem:) hahaha:) A tak na poważnie, sama wiem po sobie, że bardzo często druga połowa stara się nam pomagać i wytłumaczyć, że błądzimy lub po prostu chce dla nas dobrze..a my albo właśnie zbytnio ambitne lub zaślepione obowiązkam lub życiem – nie zauważamy tego:)

    A co postu – bardzo się cieszę, że byłam jakimś tam przyczynkiem do zatrzymania się i zastanowienia się:) BARDZO DZIĘKUJĘ za tak miłe słowa:)

    Pozdrawiam!!

    ps. Jolanto – daj znać jak wyszły pierniczki!! :)

  11. monika pisze:

    jak długo piec ? :)

    1. smacznydom pisze:

      o! faktycznie:D Moniko, dzieki za spostrzegawczosc:) Informuje wszem wobec – tak by sie lekko zarumienily:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s