Rozmyślania – co to znaczy przepis autorski – tarta z jabłkami

Bardzo łatwo zauważyć, iż biorę udział w przeróżnych konkursach. Bo lubię. Bardzo przyjemnie rozpocząć dzień, wiedząc, iż już za chwilę, za momencik przyjdzie do Ciebie kurier z nagrodą. Polecam. Zwłaszcza tym, którzy narzekają metodą “nic nie wygrałam, świat mnie nie lubi”. Należałam do nich..a teraz mam pare fajnych rzeczy w kuchni;)

No ale do rzeczy. Co raz częściej czytam w regulaminach: proszę podać autorski przepis.
I tutaj zaczynają się schody. Dlaczego?

W ramach swojej poprzedniej pracy pełniłam kiedyś rolę audytora. I jako audytor byłam dość sroga. Wiecie, taka pani urzędniczka co się przemądrza, bo wiele lepiej. Sprawdza każde zdanie w dokumencie, każdy zakamarek w projekcie. Tak, przyznaję byłam taką zołzą. Dlatego kiedy czytam takie regulaminy, mam świadomość, że napisano zdanie o daniach autorskich nie bez przyczyny. W ten sposób autorzy konkursu chcą być pewni, że nie ma plagiatu dania. Ale co w ogóle oznacza danie autorskie?!?!

Dla mnie szczerze mówiąc to lekki absurd. Tak wiem, wypada dawać do konkursu swoje dania. Zgadzam się z tym. Bądźmy jednak szczerzy, czy to możliwe? Co to w ogóle znaczy “autorski przepis”?

Przykład pierwszy. Wiele z nas wzoruje się na jakiś przepisach. Na przepisach z książek, na przepisach z czasopism. Wiele z nas pisze źródła, niektóre z nas nie. Ale każda z nas robie je SAMA. Wiele z tych dań to małe arcydzieła. Czy wykonanie przepisu pozwala nam już uznać przepisy jako nasze? Inaczej mówiąc mogą się stać autorskim daniem? Pamiętam jak na blogu Moje Wypieki, ktoś zachwycał się nad genialnymi pomysłami tego bloga. Ale przypatrzmy się dobrze wpisom. One są przeważnie skądś. I kogoś. Wykonanie jednak jest zawsze lepsze od pierwowzoru.

Przykład drugi. Przepisy tak zwane zwyczajowe. Jak żurek, szarlotka, barszcz, faworki. Przepis prawie zawsze taki sam. Wykonanie inne. Czy to jest autorski przepis?

Przykład trzeci. Przepis skądś, ale zmieniony. Od jakiego momentu przepis jest nadal czyiś, a od jakiego jest już nasz? Ja przyjęłam swoją, prywatną zasadę: jak zmieniam 3 składniki lub/i coś zmieniam w przyrządzeniu to uznaję go za mój przepis. Przyznaję jednak, że pomimo tych zasad, mam kaca moralnego czy to jednak jest mój przepis.

Co to więc jest autorski przepis?

Tarta jabłkowa

Zgodnie z moimi zasadami, uznaję to tartę za swoją. Jednak oryginalny przepis pochodzi z książki Tarty i placki, którą bardzo polecam. Jest szalenie ciekawa.

Składniki

ciasto: 400g szklanki mąki żytniej, 1/4 łyżeczki soli, 250 g masła,90-120 ml (6-8 łyżek) zimnej wody, łyżka octu jabłkowego

nadzienie: niecały 1 kg jabłek winnych, ¾ cukru, 1.5 łyżki soku z cytryny, 2 łyżki mąki, 1 łyżka mielonych migdałów, odrobina rodzynek, orzechów, łyżeczka cynamonu

Dodatkowo: łyżka schłodzonego masła do formy (28 cm), gruby cukier do posypania, 3 łyżki mleka do zwilżenia

Jak się robi

1. Do jednej miski wrzuć mąkę i sól. Dodaj schłodzone, pokrojone w kostkę masło. Wymieszaj dokładnie tak by masa wyglądała jak pokruszone masło. Dodaj 90 ml wody (6 łyżek) oraz ocet. Wymieszaj. Gotową masę potrzyj między palcami. Jeśli się skleja, masa jest gotowa. Jeśli nadal jest sypkie, dodaj resztę wody. Gotowe ciasto (kleiste), podziel na dwie częsci, zawiń w folie i włóż do lodówki na przynajmniej godzinę.
2. W tym czasie przygotuj nadzienie. Wymieszaj cukier, mąkę i cynamon, migdały i rodzynki w dużej misce. Dodaj jabłka i sok z cytryny. Wymieszaj tak by jabłka oblepiły się sypkimi składnikami.
3. Pierwszą część ciasto rozwałkuj na placek o średnicy 30 cm i przełóż je do formy, uprzednio wysmarowanej masłem
4. Wypełnij nadzieniem
5. Drugą część rozwałkuj na placek o średnicy 28 cm, podziel w paski. Ułóż na nadzieniu tworząc kratkę. Uwaga, paski muszą się przeplatać:)
6. Piec około 35 minut, w piekarniku, w temp 200 stopni. Tak by paski się zarumieniły.

Autorski?
Smacznego!!

18 Comments Add yours

  1. od-kuchni pisze:

    Ja przepis jaki autorski oznaczam tylko wtedy jeśli powstał na zasadzie: weszłam do kuchni/sklepu, wybrałam składniki i bez zerkania do książek/internetu/czasopism wykonałam coś czego do tej pory nigdzie nie widziałam. Czyli tak naprawdę inspiracją był składnik, a nie przepis. Jeśli już na czymś się wzoruje uznaję to za przepis modyfikowany i zawsze podaję źródło na blogu. Ale sądzę, że na pytanie czy przepis jest autorski czy nie każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć sam zgodnie z własnymi uczuciami. Wszakże bywają również tacy, który zdjęci innych okrojone z logo uważają za swoje, autorskie…

    1. smacznydom pisze:

      wyslalam paczke:) daj znac czy doszla:)

      Pozdrawiam!:)

  2. mopswkuchni pisze:

    Zgadzam się użytkowniczką „od-kuchni” w pełni – takie podejście jest najlepsze.Choć trzeba by się zastanowić nad przepisami zwyczajowymi jeszcze (przypadek 2) – moim zdaniem każda wersja jest inna i dlatego można ją uznać za autorską.

  3. smacznydom pisze:

    zgadzam sie, takie podejscie jest najlepsze. Tylko czasem wpadam w kolejna pulapke..kiedys..sama z siebie i to jest fakt, zrobilam poledwice z jablkami, z musztarda, miodem i roznymi przyprawami. Sama na to wpadlam majac iles tam lat. I nagle patrze, ze to jest popularne. I teraz..czy to jest moj autorski..czy nie? Chodzi mi o to, ze teraz majac internet baaardzo trudno mowic o czyms istnie autorskim. Bo nawet jesli uwazamy to za autorskie – czyli od samego poczatku zrobilam to z glowy to i tak nasze nowe smaki staja sie oczywiste. Miedzy innymi, przyznaje wiele moich istnie autorskich przepisy (zgodnie z definicja od kuchni) odkladam na bok, myslac: na pewno na jakies stronie to juz bylo i pewnie ujrze je gdzies tam..

    A co do wariacji (to znaczy przyklad trzeci) nadal uwazam,ze na pewnym poziomie to juz autorski przepis. Traktuje to jako baze do startu, gdzie konczy sie zupelnie innym rezultatem, smakiem ale zaczynam od czegos. Oczywiscie pisze zrodlo tak czy siak ale w glebi uwazam, to juz jako po czescie swoj przepis. czy jednak mysle zle?

  4. Aleksandra pisze:

    Też mam trudność ze stwierdzeniem co jest przepisem autorskim.
    Łapię się na tym, że w internecie można znaleźć już wszystko. Różnica polega na wykonaniu, wariacjach i lepszych zdjęciach.
    Tarta obłędna! Przepadam za jabłkami w ciastach.

  5. Ja też się zgadzam z pierwszą wypowiedzią. Dla mnie autorki przepis to taki, gdy bez czytania innych, bez inspiracji tworzysz cos swojego. W dobie tysiecy pięknych książek kucharskich, internetu, autorskie przepisy trudne są do uskuteczniania… Idziemy na łatwiznę, bo szybciej… Ale dobrze,że do istniejących przepisów dodajemy nutkę siebie tzn. zmieniamy skłądniki, ilosci…i czasem powstaje cos całkiem nowego :)
    Poproszę o kawałeczek tarty na deser… wyglada przepysznie! Mniam!

  6. ja też mam zawsze problem z tym co jest autorskie, a co nie:) …bo np. zdarza mi się upiec jakiś placek, którego nigdzie nie widziałam, nie jadłam ….jestem dumna jak nic, do czasu gdy okazuje się, ze jednak ktoś wcześniej wymyślił to połączenie warstw czy smaków:)

    1. smacznydom pisze:

      Jolanto – dokladnie jest tak jak mowisz!! dlatego czasem az sie boje napisac: to jest przepis autorski. A z kolei gdy biore przepis z ksiazki i zmieniam go czyli dodaje lub zmieniam skladniki, zmieniam sposob przyrzadzania i efekt koncowy jest zupelnie inny niz na obrazku..to wydaje mi sie iz to moj pomysl..ale z drugiej strony zaczynalam od jakies tam bazy.

      Dlatego, czy w ogole jest sens pisania w regulaminie przepis autorski w przypadku gdy nie chodzi o przepis ale przygotowanie dania, np pierniczki?

  7. od-kuchni pisze:

    A ja właśnie daję znać – paczuszka dotarła – dziękuję bardzo :)

    1. smacznydom pisze:

      to sie ciesze:)) daj znac jak smakowalo:)

  8. kasiaaaa24 pisze:

    Pozwolę sobie zabrać głos, ponieważ mam za sobą przekazywanie praw majątkowych do przepisów na kilka firm i oni własnie wymagają przepisów „autorskich”. Początkowo miałam z tym duży problem, ale został mi przyznany prawnik z jednej z tych firm i dokładnie wyjaśnił czym jest przepis autorski.
    Jeśli wykorzystujesz przepis z książki kucharskiej, np na krupnik, ale Twoją inwencją będzie dodanie ząbka czosnku czy szczypty kminku (których nie ma w przepisie), to staje się to już przepisem autorskim.
    Jeśli spisujesz z jakiegoś bloga przepis na sernik, ale dodasz do niego ziarna wanilii, staje się Twoim przepisem autorskim (pod warunkiem, że ktoś wcześniej tego nie wymyślił…)
    Ja się coraz bardziej przekonuję, żeby nie podawac źródeł przepisów, ponieważ w każdym z nich dokonuję co najmniej 1-2 przeróbek. Jednak…
    Problem pojawia się z kilkoma bloggerkami, które atakują wszystkich za nie podawanie źródeł i „przesiadują” na wszystkich blogach. Atakują bloggerów za brak podawania źródeł.
    Tak więc nie podawanie źródeł, wiąże się z „linczem” tych kilku bloggerek, wszędobylskich i wszystkowiedzących. Pytanie, czy się na to narażać?
    Uważam, że MÓJ blog to MOJA sprawa. Piszę, co chcę.
    I jeszcze jednej bardzo ciekawej rzeczy nauczył mnie ten prawnik. Jeśli ktoś oskarży mnie o kradzież przepisu, który zmodyfikowałam – do sądu z nim za pomówienia i oszczerstwa. I sprawa wygrana, zwłaszcza, jeśli napisze o tym na swoim blogu.

    To było podejście do przepisu autorskiego z prawnego punktu widzenia.

    Pozostaje jeszcze kwestia własnego honoru. Czy jeśli ktoś wymyślił śledzia z bananem i czekoladą, a ja dodaję tylko szczyptę majeranku, to mogę przepis ten traktować jako własny? No chyba nie bardzo…

    Temat generalnie jest ciężki, ale raczej ze względu na swoje przekonania. Ja do tej pory zamieszczam źródła. Ale nie wiem, czy to się nie zmieni.

  9. eve pisze:

    Kasiu, ciekawe podejście. Z prawniczego punktu widzenia wszystko wydaje się takie proste, ale tak jak napisałaś wiele zależy od naszego sumienia/honoru.

    Mi osobiście bliżej do podejścia od-kuchni z pierwszego komentarza. Coś co powstaje jako moja własna inwencja w oparciu o jedne bądź kilka składników i nie boję się o tym napisać, jak np. tu (http://lubietogotowanie.blogspot.com/2011/09/dynia-na-sodko-czemu-nie.html) => to dla mnie przepis autorski.

    Wariacja, o której pisze smacznydom w punkcie 3. to dla mnie w dalszym ciągu inspiracja CZYIMŚ przepisem. Bo on był podstawą przygotowania tego przepisu. Moim zdaniem warto wspomnieć o tym źródle inspiracji, przecież z niego skorzystaliśmy.

    1. smacznydom pisze:

      I tutaj pozwole sie odezwac – po pierwsze bardzo sie ciesze, ze o tym rozmawiamy..bo temat wydaje mi sie ..w sumie..dla mnie ciekawy oraz nie do konca dobrze okreslony.

      jesli chodzi o inspiracje, Eve, ze wzgledu na moje sumienie zawsze podaje inspiracje (zrodlo) bo mam przerazliwie waskie sumienie, to znaczy ciagle wydaje mi sie, ze powinnam i podaje. Choc „moje” danie jest kompletnie juz w innym smaku i ma inny wyglad niz danie pierwotne. Najlepszym przykladem sa salatki. wezmy danie pierwotne: salata maslowa, groszek, feta i szynka. A ja, zakladajmy, rukola, groszek, feta i ryba wedzona. I teraz pisze inspiracja: tu i tu. No ale powiedzmy sobie szczerze: czy to nadal ta sama salatka???? Tak, wzorowalam sie. Tak zanim sie zabralam do pracy, to przeczytalam ten przepis. Ale podczas otwierania lodowki, stwierdzilam ze bede improwizowac. Ale jednak podaje zrodlo.

      Powiedzmy sobie szczerze, ze wiele osob czytajac ten post nie otworzy lub nie poszuka jaki to bylo zrodlowe danie. Stwierdzi tylko, ze moj przepis nie jest oryginalny. Bo podalam zrodlo. A czy faktycznie nie jest oryginalny?

      No dobrze, to bylo na temat sumienia. A teraz prawo. jesli Kasia pytala sie prawnika..to znaczy, ze od z punktu widzenia prawa,salatka wykonana przeze mnie moze byc podana jako danie autorskie i moge brac udzial w konkursie jako moje. Super. Ale znow obawiam sie, ze np wygram ale ktos spojrzy na podanie zrodla na mojej stronie i stwierdzi..ze to nie jest przepis oryginalny. I znow klops. I niesmak. i tego sie obawiam coraz bardziej.

  10. EVE pisze:

    Smaczny domu (czy domie?) zgadzam się, że łatwo nie jest. Ja też bardzo często podaję źródło mojej inspiracji/wariacji na temat, bo czuję że powinnam. W przypadku gdy coś stworzyłam sama, to nie waham się tego napisać. Jeśli tylko mam wątpliwości, albo wzorowałam się na konkretnym przepisie to ZAWSZE podam źródło.

    Sama jednak nie wiem, co w przypadku jeśli np. biorę na warsztat kilka przepisów na jedno danie i z każdego biorę coś i dodaję część od siebie. Czy to już autorski przepis?

    Bo z drugiej strony, to co wymyślę sama mógł już ktoś inny wymyślić. A ja tylko nie odnalazłam tego w sieci…

    No i bądź tu człowieku mądry :)

  11. veggie pisze:

    Ciekawy temat, ja również czasami zastanawiam się nad tym problemem, bo rzeczywiście nie jest to łatwe, czasami dwie osoby mogą wymyślić identyczny przepis i co wtedy? Każdy jest autorski. Wcale nie trudno o taki przypadek. Teoretycznie liczy się wtedy data publikacji, ten kto był pierwszy, ten nie zgapił. Ale przecież można później samodzienie wpaść na ten sam pomysł. I tak w kółko. Zawsze jest coś. Myślę, że gotowanie nie jest aż tak odkrywcze w wielu przypadkach, że musimy zaakceptować to, iż pojawiają się podobne przepisy. Na przykład co tu się kłócić o jajecznicę. Chyba, że jest jakieś szczególne połącznie składników, a ktoś inny opublikuje identyczny przepis, to już niestety budzi się podejrzenie, że ściągnął. Pomocna jest chyba zasada nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. W razie wątpliwości lepiej podać żródło niż nie podać. Co myślicie?

    1. smacznydom pisze:

      Veggie, dzieki za pojawienie sie na moim blogu. Otoz tez tak mysle, lepiej podawac – ale zaczynam myslec czy nie podawac piszac: zainspirowal mnie ten przepis do stworzenia tego a tego, a nie podac po prostu zrodlo. Bo jak juz napisalam: czesto podawanie zrodla myli czytelnika, iz po prostu zrobilam identyczny przepis.

      inna historia jest z wymysleniem tego samego w tym samym czasie. Tego juz nie ogarniesz:) I chyba po prostu musimy sie z tym pogodzic. Choc jest rozwiazanie tego problemu – patent. No ale czy ktos sobie wyobraza pojscie do urzedu mowiac, ze chce opatentowac te brukselke?:)))) hahahaha:D

      Ale dziekuje Kasi za przytoczenie uwagi prawnika. Bo w sprawach konkursu wyjasnia mi to duzo:)

  12. veggie pisze:

    Tak, zgadzam się z tobą, myślę, że pisząc prawdę, czyli na przykład, że zainspirowaliśmy się…, ale zmieniliśmy to i owo, to najlepsza droga, aby uniknąć konfliktów. Jesteśmy wtedy uczciwi, zrobiliśmy to najlepiej, jak mogliśmy, sprawiliśmy komplement osobie, która nas zainspirowała i wszyscy są szczęśliwi. Jeżeli mimo wszystko przytrafi nam się jakiś konflikt, to już chyba normalne ryzyko życiowe :-) Wtedy pozostaje nam przeprosić osobę, która ma pretensje i usunąć lub zmienić wpis.

  13. Bardzo ciekawa dyskusja.

    Co do przepisów autorskich, ja się już za bardzo tym nie przejmuję. Dlaczego? Bo zgłupiałabym.

    Przeglądam dziennie MNÓSTWO materiału kulinarnego. Mnóstwo! I teraz powiedzmy że trzy dni temu coś przeczytałam na jakimś blogu. Potem poszłam do sklepu, zainspirował mnie składnik, zapomniałam o tym poście izrobiłam coś podobnego?

    Czy mam przetrząsać historie stron sprzed tygodnia, dwóch, trzech i wpisywać?
    Czy jesli jakaś blogerka dodała oliwę truflową do dania X i ja też to zrobiłam, mam się kłaniać do końca życia za tę innowację?

    Moim zdaniem sprawa jest prosta: przeczytałam cos w książce piszę: przepis z modyfikacjiami z ksiązki XYZ, zrobiłam przepis z konkretnej strony używając jej podczas gotowania: oddaję hołd autorowi i linkuję. Dużo rzeczy robię zupełnie sama, ale wtedy nie piszę nic. nie będę szperać po sieci, w googlach czy robić sobie notatnika gdzie co zobaczyłam.

    Zdrowy rozsądek i wyczucie smaku to podstawa!

    Swoją droga, to chyba tylko polska specyfika, nigdy nie widziałam, żeby na zagranicznych blogach była kłótnia o przepisy albo żeby np. Tartalette się żaliła że ktoś tam wziął i ukradł jej przepis.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s