Przyjaźń od kuchni cz 12 – szaszłyki na niepogodę

– Oj dziękuję – powiedział przepraszająco Michał odbierając po raz kolejny paprykę, która wypadła z torby

– Podnoszę ją już czwarty raz! Niech je Pan pilnuje na miłość Boską! Fakt, że paprykę wrzucili do sklepów, nie oznacza, że musiał Pan je wszystkie wykupywać!

Michał zacisnął zęby. Nie chciał się kłócić i tłumaczyć, iż “uprzejma” Pani nie miała racji. Bo nie kupił, a dostał od rodziny Janusza. I nie wziął wszystkich, bo nie mógł. Wszak rodzina szwagra uprawiała owe warzywo psiankowate na handel i dlatego mieli jej w brud. Z trzy namioty chyba, albo i więcej.

Młodziec przycisnął torbę do siebie. Nadal zastanawiał się dlaczego to on musiał pojechać po warzywa. Zwykł to robić Janusz z Hanką. Hania nie chciała tego jednak wyjaśnić, ale on czuł nosem, iż sprawa jest poważna. Jego siostra pokłóciła się z mężem. Chodziło o jakiegoś tajemniczego gościa. “To niewybaczalne!” – pomyślał. “Nic nie wiem! Dlaczego, za co i po co się pokłócili a stałem się po części, de facto, ofiarą tej kłótni. Prze to musiałem drałować PKS-em do Raciąża. I TO SAM”. Tutaj stęknął z tęsknoty do Emilki. Michał próbował namówić swoją muzę, swoją skrytą miłość na wyprawę pełną romantyzmu. Ale niestety. Rudowłosa piękność odmówiła. Była umówiona z Andrzejem do kina.

– Andrzejem..- wycedził przez zęby. Nie lubił tego gościa. Nie znał go, ale nie lubiał. Po prostu.

Dotarłszy na siódme piętro poczuł dziwny zapach spalenizny. Z lękiem podszedł do drzwi, szybko je otworzył i skierował się do kuchni, skąd dochodził zapach spalenizny.

– Haniu, przepraszam! Bardzo, naprawdę. Ja nie chciała..- usłyszał łamiący się głos Emilki

– Nie ma sprawy! Ale szybko zalej ten makaron!

– Już, już..Auuu gorące!!

Michał bez zastanowienia rzucił torbę w bok i podbiegł do swej ukochanej. Sprawnie i delikatnie pociągnął Emilkę do zlewu i przystawił jej dłoń do kranu Odkręcił kurek z zimną wodą. Emilka spojrzała zwdzięcznością na Michała, a jemu ugięły mu się nogi.

– Cco, co się stało? – wyjąkał z trudem.

– Andrzej opuścił Emilkę – powiedziała obojętnie Hania jakby nic nie zauważając – I Emilka przypaliła makaron. Obiad szlag trafił. Co przywiozłeś?

– Paprykę – odpowiedział nadal nie spuszczając zwroku z Emilki – Naprawdę? Rzucił Cię?

– Tak – szepnęła pełna smutku

I wtem wyszło słońce. Michał odebrał to jako dobry znak. Bardzo dobry znak.

Nie przeczuwając, iż przyszłość nie będzie jednak tak promienna.

CDN………

**************************************************************

Pozostałe fragmenty opowiadania można znaleźć tutaj:Przyjaźń od Kuchni

Losy córek Hani i Emilki można przeczytać w Smakach Życia, które znajdziesz TUTAJ

SZASZŁYKI NA NIEPOGODĘ

SKŁADNIKI

papryka najlepiej żółta lub czerwona – 1
cukinia średniej wielkości – 1
cebula – 1
pierś z kurczaka duża podwójna
olej
miód
ocet jabłkowy do smaku
przyprawy ( sól, pieprz, zioła prowansalkie )
czosnek

JAK ROBIĆ

1. cukinie umyć i pokroić w plastry. Usmażyć lekko na patelni. Następnie posolić, popieprzyć i wyłożyć na osobny talerz.

2. paprykę oraz cebulę, umyć, pokroić. Piersi kurczaka, umyć i też pokroić w kostkę. Wszystko popieprzyć i posolić.

3. Olej, miód, ocet i przyprawy zmieszać ze sobą

4. wszystkie składniki wymieszać w sosie. Zostawić na 30 min. Następnie usmażyć na patelni, na rozgrzanym olej – aż do zarumienienia.

Smacznego:)

Advertisements

6 Comments Add yours

  1. Magda K. pisze:

    opowiadanie super :) a szaszłyczki nic tylko brać się do roboty i wcinaćte cuda

  2. wilczyca Aga pisze:

    szaszłyki są super i jest w nich tyle możliwości na działanie wyobraźni, że szok. Można robić i robić

  3. Ewelina pisze:

    Pojawiam się tu pierwszy raz i mam pytanie. Mogłabyś podpowiedzieć jakiej patelni grillowej używasz? Aktualnie jestem na etapie buszowania w internecie w poszukiwaniu owej patelni. Jeśli byś mogła proszę o podanie modelu.
    PS. Pyszny blog :)

  4. smacznydom pisze:

    Ewelino, przyznam się,że obecnie jestem w Szwajcarii i nie mogę tego sprawdzić ale podejrzewamy, że kupiona została w IKEA (piszę „my” bo to posag mojego narzeczonego:) do naszego wspólnego gospodarstwa:). Jak tylko wróce do Polski, potwierdzę:)

    Pozdrawiam,dziękuję i zaglądaj częściej:)

    btw, bardzo ciekawe fryzury:)

  5. Ewelina pisze:

    Dziękuję serdecznie za odpowiedź. Teraz mam dylemat :(
    Zainwestować w porządną żeliwną patelnię grillową czy kupić tą Ikeowską. Po nocach śnią mi się patelnie. No cóż nałóg silniejszy :-)

    1. smacznydom pisze:

      Ja powiem tak: uzywam, nie zaluje i nawet rekomenduje:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s