Przyjaźń od kuchni cz 8 – kuchnia fitness: indyk i śliwka

Uff, ale gorąco! – krzyknęła Hania wychodząc z klatki. Momentalnie poczuła jak ubranie przykleja się do pleców. Nie znosiła tego uczucia. Wiedziała jednak, że nie ma wyjścia. Musiała iść na zakupy.

Zerknęła na swoją pociechę i sprawdziła czy jest odpowiednio ubrana. Iga słodko gaworzyła i bawiła się kluczami od domu, które dostała od mamy. Nie wyglądało, by było jej za ciepło. Hania poprawiła parasolkę przy wózku dziecięcym, by słońce nie świeciło Małej w oczy, założyła swoje wystrzałowe okulary przeciwsłoneczne (kupione w Pewexie przez Janusza jak prezent urodzinowy) i poszła w stronę Rozłogi.

Po 40 minutowym spacerze po nowym, jeszcze nie ukończonym osiedlu, obie damy dotarły do swojego celu – do sklepu spożywczego Społem.

I co Iguś, dzisiaj będziemy grzeczne? Nie będziemy wrzeszczeć w sklepie, by nie robić wstydu mamie jak ostatnim razem? – wyszeptała młoda mama do swojego skarba

Gut glu – odpowiedziała z przekonaniem Mała i potrząsnęła kluczami

Cieszę się. I jestem dumna, że znasz niemiecki Iguś – uśmiechnęła się Hania i pocałowała córeczkę w bujna, czarną czuprynę.

Weszły do sklepu. Zakupy poszły dość szybko, bo jak zawsze większości produktów nie było. W takich momentach Hania dziękowała w duchu, że rodzina Janusza pochodzi z małego miasteczka. Dzięki nim była posiadaczką świeżego mięsa, domowych wędlin i warzyw. Wrzuciwszy do metalowego koszyka mydło oraz ludwik, Hania ustawiła się pokornie w kolejce. Daremno czekając, by ktoś ją przepuścił.

Hania? – usłyszała męski głos zza pleców. Poczuła dreszczyk na plecach. Czy to faktycznie ON? – Haniu? Czy to możliwe?!

Wysoki, przystojny blondyn porwał Hanię w ramiona i zaczął całować szaleńczo po policzkach. Ona sama poczuła się zaskoczona i stała sparaliżowana, pozwalając na to wylewne przywitanie.

Idze ewidetnie nie podobało się to i zaczęła głośno płakać. Inne dzieci dołączyły do Małej, na co cały tłum jęknął z bólu. W całym sklepie zapanował chaos. Nowy klient uciekł przestraszony. Do akcji weszła główna kasjerka, która od razu nakazała przepuścić Hanię na początek kolejki. Blondyn poszedł za nią, mówiąc, iż “jesteśmy razem”.

Grzesiu..ale co tutaj robisz? – spytała speszona Hania, wychodząc już ze sklepu. Czuła ogromne rumieńce na policzkach, po całej tej krępującej sytuacji. Zastanawiała się, czy w ogóle kiedyś tutaj wróci. Jęknęła z bólu, gdy pomyślała, iż kolejny supermarket jest o 20 minut dalej.

Sam twórca całego zamieszania nie wyglądał na zmartwionego. Grześ był ex-chłopakiem Hani. Student architektury. Zajmował się także architekturą własnego ciała. Rzucał oszczepem, skakał w dal, biegał na 100 metrów. Po prostu Ideał. Jedynak z rodziny, która jakimś trafem wszystko mogła załatwić, zdobyć. Hania była w nim kiedyś szaleńczo zakochana….spojrzała na niego jeszcze raz i ukłuło ją serce. „PIK”.

Jak to co? Mieszkam! – wyrwał Hanię z zamyślenia – Wiesz, rodzice stwierdzili, iż jak stuknęło mi właśnie 28 lat to muszę mieć mieszkanie. No i mam! Tutaj, na tej wsi – skinął głową w kierunku pól, które znajdowały się po drugiej stronie Lazurowej i mlasnął z niesmakiem – No ale, Kochana gdzie idziesz?

Do domu – powiedziała krótko i skierowała się z wózkiem w stronę swojego bloku. Nie chciała z nim rozmawiać. Chciała uciec od niego jak najprędziej. Będąc z nim bała się, że zatęskni za przeszłością.

To jesteśmy sąsiadami! – wykrzyknął radośnie i podążył za nimi – to ja odprowadzę Księżniczki do Zamku – dodał i przejął wózek. Były ukochany, nie zmienił się. Szarmanckość miał chyba w genach. Iga jednak nie była zadowolona z tej zamiany i na znak buntu zaczęła się wiercić, co bardzo przeszkało w kierowaniu wózkiem.

Grzesiek nie dał za wygraną. Odprowadził je, aż do pod same drzwi. Hania chciała jak najprędzej skończyć z nim rozmowę gdy nagle..

Iguś, a gdzie są klucze? – powiedziała przerażona mama – Skarbuś, gdzie je schowałaś? – Hania zaczęła nerwowo przeszukiwać wózek. Iga uśmiechnęła się do mamy:

Bu, Bum, Bu!

Haniu..ona je wyrzuciła – stwierdził Grzesiek – lecę popatrzeć może są niedaleko

Hania została sama z Igą. Usiadła na schodach, czując kompletną bezradność. Grzesiek wrócił po 30 minutach.

Kluczy brak. To może wpadniecie do mnie i poczekacie na ..jak mu tam?

Na Janusza – dokończyła z naciskiem Hania. Denerwowało ją, że Grzesiek zawsze zapominał jak ma na imię jej mąż.– ale jego klucze są w domu..

Acha. No to mamy problem.

Grzesiek oparł się o ścianę. Widać, że zastanawiał się nad czymś głęboko. Nagle zerwał się i pobiegł schodami w górę. Hania popatrzyła zdziwiona na Igę, która wyglądała na równie zaskoczoną.

Glu? – spytała córka

– Ja też nie mam pojęcia gdzie on pobiegł. A może to i lepiej? On już wystarczająco zranił twoją mamę, wiesz?

Po dłuższej chwili usłyszała znany dźwięk zamka i zobaczyła jak Grzesiek otwiera drzwi od środka.

No to witaj Moja Śliweczko – powiedział radośnie Blondyn – Może całusa w nagrodę?

Jak to zrobiłeś?! – krzyknęła Hania.

Twój sąsiad jest taki wspaniały, że pozwolił, abym zszedł z jego balkonu na Twój. Przecież wiesz jak bardzo lubię góry? – odpowiedział z uśmiechem. Wyglądał bosko.

Jesteś niesamowity! – wykrzyknęła radośnie Hania i pocałowała Grześka w policzek

Wtem ujrzała Janusza. Miał smutek w oczach.

Opowieść powstała we współpracy Bobby.pl.
Wszystkie odcinki można przeczytać na stronie: KLIK

SERDECZNIE ZAPRASZAM DO CZYTANIA!

******************************************************************************************

Indyka i śliwka – kuchnia fitness

Składniki

filety indyka mogą być skrawki jakby na gulasz 0.5kg
imbir – 2 cm
papryka czerwona
papryka zielona
grzyby – 100 g
śliwki soczyste, mające b.dużo soku – 6 ztuk
sos sojowy – 2 łyżki
sok z cytryny – 2 łyżki
starta skórka z pomarańczy (opcjonalnie) – 1 łyzka
cynamon – 1/4 łyżeczki
sól, pieprz – do smaku
olej – 2 łyżki

Jak robić

1.Indyka umyć, osuszyć. Jeśli kupiliśmy filety, pokroić w drobne kawałki. Imbir pokroić w drobne kawałki

2. Na patelni (lub wok jeśli posiadacie) rozgrzać olej (1 łyżka). Wrzucić indyk i imbir. Smażyć około 3 minuty, ciągle mieszając.

3. Papryki, umyć, osuszyć, wyciąć gniazda i pokroić w plastry. Grzyby oczyścić i pokroić w plastry. Śliwki umyć, wyjąć pestki i pokroić.

4. Resztę oleju dodać do mięsa. Dodać warzywa i zmarzyć znów około 3 minut. Dorzucić śliwki i smażyć dalsze 2 minuty. Na samym końcu wlać sos sojowy i przyprawy. Jak wszystko będzie miękkie, dodać sok z cytryny (i także pomarańczę), cynamon. Podawać z ryżem

Smacznego:)

Inspiracja: Fitnesskueche

Akcja Śliwka 2011

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s