#Rozmyślania- czyli książka z biblioteki w rękach „czytelnika” – pieczony kurczak w warzywach

Kocham bibliotekę. Zawsze w kolejnym miejscu, w którym mieszkam, szukam owej instytucji. Pierwszy momemt przekroczena progu, uważam za moment szczególny. Oddycham pełnymi płucami by poczuć ten zapach książek czekających na mnie i uważnie zerkam na panie w niej pracujące. Bo dobre relacje z bibliotekarką to “clue” programu.

Moja nowa biblioteka jest wspaniała. Jest przestronna, ma duży wybór..po prostu chętnie w niej się przebywa. W moim przypadku to znaczy około godziny:).
A panie! Widać, że pasjonatki! Najbardziej ujmuje mnie fakt, iż prócz wypożyczania książek można brać udział w przeróżnych akcjach osiedlowych, przyrodniczych, kulturalnych!

I tak, ostatnio wypożyczyłam “W krainie Oliwek” Annie Haws. Okładka przywróciła mi wspomnienia z wakacji, do tego zachęciła do uczestniczenia w akcji Oliwkowej. Dodatkowo książkę przetłumaczyła Agnieszka Andrzejewska, która jest moją ulubioną.

Nadchodzi TEN wieczór. Wieczór z książką. Herbata w kubku. Deszcz zza oknem. Czego chcieć więcej? Celebruje każde przekręcanie kartki. Zaczynam czytać. Pierwszy akapit wprowadza atmosfere domu..aż tu nagle..

Ktoś, uczynny czytelnik chciał pochwalić się znajomością włoskiego lub może brakiem znajomości. Nabazgrał długopisem co oznacza zwrot: “Porca miseria” (w wersji dość brutalnej, bo określająca mizerną kobietę, która pała się najstarszym zawodem świata). Super. Może to i oznacza, ale po co pisać to długopisem. Odeszła mi ochota na czytanie książki.I to nie z powodu, że najprowdopodobniej włoskie słowa określają to co określają. Po prostu czuję niesmak. Cały czar prysł. Odłożyłam książkę. Nie wiem czy do niej wrócę.

Znaleziska w książkach pod postacią “arcyciekawych” wpisów znajduję wiele. Szczytem nad szczytami były wpisy hasła i informacje antysemickie, w książce o powstaniu warszawskim „Był dom”. Czułam wstyd za tę osobę. Szczeście w nieszczęściu ta osoba napisała hasła ołówkiem, dlatego jeśli dobrze pamiętam, starłam je.

Zastanawiam się, po co ci ludzie w ogóle bazgrolą w nieswoich książkach. Co ich do tego napędza. Dla mnie to tylko wandalizm. Przecież każda książka z biblioteki jest własnością gminy, czyli po prostu nasza wspólna własność. Może porównanie jest zbyt drastyczne, ale dla mnie nie ma różnicy pomiędzy uszkodzeniem przystanku autobusowego a zniszczeniem wypożyczonej książki. Czyn jest dla mnie taki sam. Wandalizm.

Pewnie wiele z Was już tego nie pamięta, ale kiedyś nie kupowało się książek do szkoły. Szkoła wypożyczała. Z roku na rok większość podręczników przechodziły z rocznika na rocznik.
Na samym końcu każdego podręcznika była tabelka, kto ostatnio był w jego posiadaniu, jaki był stan początkowy a w jakim go oddaje. Uczono nas szanowania czyjeś własności, bądź generalnie książek, podręczników. Czy to faktycznie zanika?

Zapiekany kurczak w warzywach.

Zapiekany kurczak istnie włosko-francuski. Na cześć zniszczonej książki. Uwaga rozmaryn. On tutaj króluje.


Składniki

2 średnie cukinnie
2 papryki
1 cebula
4 kartfole
3 piersi kurczaka
oliwa
4 ząbki czosnku
rozmaryn
sól, pieprz
2 łyżeczki z soku z cytryny

Jak robić

Rozgrzać pierkanik (gazowy) do 200 stopni. Cukinie, paprykę, cebulę i karftole umyć, obrać i pokroić. Wrzucić do brytfannki. Posolić i popieprzyć. W osobnym naczyniu, zrobić mieszaninę z oliwy, rozmarynu, czosnku (przeciśnięty) i 2 łyżeczki soku. Wymieszać. Oblać warzywa (zostawić trochę dla kurczaka) i wymieszać by wszystkie warzywa były pokryte oliwą. Wstawić do piekarnika. Piec 20 min.
W tym czasie oczyścić piersi kurczaka, umyć, osuszyć. Pokroić (ja nie pokroiłam i żałuję). Posolić i popieprzyć. Oblać resztą marynatą. I pozostawić na 15 min.
Następnie kurczaka dodać do warzyw i piec kolejne 20 min.

Smacznego:)

Akcja bierze udział w akcji psiankowatej:

Warzywa psiankowate

11 Comments Add yours

  1. gin pisze:

    Zgadzam się – niszczenie książek to po prostu wandalizm, i należy z tym walczyć. A po co ludzie to robią? Ne mam pojęcia. Ale też zawsze mnie to denerwuje. Od dłuższego już czasu co prawda nie wypożyczam książek z biblioteki (duńskiego jeszcze nie opanowałam wystarczająco…), ale z zasady po książkach nie piszę. Czy to swoich, czy cudzych. Jeśli potrzebuję coś zaznaczyć, używam samoprzylepnych kartek. Ale niektórzy ludzie są po prostu niereformowalni…

    A kurczak pyszny :)

  2. vanilla pisze:

    czasem i ja wstydzę się za kogoś, kto przede mną trzymał książkę w ręce… porównanie z przystankiem jaknajbardziej trafione… kocham rozmaryn. I czytać Ciebie też ;)

    1. smacznydom pisze:

      gin:

      jesli opanujesz dunski, to prosze daj mi znac:) wezme kilka lekcji od Ciebie i staniesz sie moim guru:) Dunski wydaje mi sie arcytrudny:)

      Vanilla: a nie podlizuj sie! ;) na FB wypowiadasz sie zupelnie inaczej w sprawie lekcji: jak sie robi serduszko na FB:D

  3. Mnie znowu doprowadza do apopleksji wyrywanie kartek z ksiażek… Czytam sobie, czytam wypożyczoną Agathe Chrisie, a tu nagle……przerwa….wyrwane kartki…wiesz co to oznacza w kryminałach…. Agrrr…

    A książki szanuję jak nic innego…muszą być czysciutkie, bez pogięć… Wtedy czytam je z przyjemnoscią :) Nie jest to normalne, wiem ;)

    Uwielbiam takie dania „jednogarnkowe” z dużą iloscią warzyw…a ten kurczak z rozmarynem..nic nie mówię :D Bajka!

    1. smacznydom pisze:

      oj, Escapade..faktycznie az tak nie dbam o ksiazki..:) czasem zdarza mi sie giac kartki..bo za dlugo czytam ksiazke:)

  4. Małe Stwory pisze:

    To ja się wyłamię: książki niszczę niemiłosiernie! Zaginam rogi, czasem notatki w nich robię, czymś zaleję, wygniotę, zmoczę…. Ale traktuję tak tylko i wyłącznie własne książki! Jest to jeden z powodów, dla którego uwielbiam mieć książki na własność. Poza tym książki często czytam po kilka razy. Do bibliotek nie chodzę wogóle. Po pierwsze mam złe wspomnienia z czasów szkolnych, jak ciągle zapominałam oddać książkę na czas (ten wzrok srogich pań bibliotekarek!), a po drugie… no właśnie, wtedy trzeba o książki dbać…

    1. smacznydom pisze:

      Moja Droga, a wiesz, ze od tych 20 lat to biblioteki sie zmienily?:) to znaczy mozesz zamawiac ksiazki przez internet..ba..nawet przedluzac wypozyczanie do dwoch razy:) a srogie panie zamienily sie na urocze kobietki:)))

      to wiesz..ja musze Cie zaprowadzic do mojej..

  5. Shinju pisze:

    Książki uwielbiam. Szacunek do nich wyniosłam chyba od mamy, miłośniczki książek i bibliotekarki. Nie wyobrażam sobie życia bez bibliotek :) Jednak część ukochanych książek mam na własność :)

  6. Kaś pisze:

    muszę się przyznać, że choć mazania po książkach nie pochwalam, to jednak niektóre „notatki” w „książkach akademickich” nie raz okazały się wielce pomocne… to jedyny rodzaj książek, wśród których wybieram te najbardziej pomazane :)

    1. smacznydom pisze:

      tak jak Harry Potter? ;) A Ty niedobra istoto;)

  7. sandrula pisze:

    Ja też kocham biblioteki i książki! ale dopiero miesiąc temu poszłam zapisać sie po raz pierwszy do irladzkiej biblioteki i co sie okazało!! że mają polskie książki :D :D :D niewiele , ale zawsze coś :) tylko chyba polacy nie wiedzą o tym , bo książka która wypożyczyłam ma date pojawiena sie w bibliotece w 2005 roku i była wypożyczona dopiero 5 razy! pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s