Przyjaźń od kuchni cz 6 – mini pizze ziemniaczane

Michał wyszedł z pociągu i od razu poczuł się nieswojo. Podziemia Dworca Centralnego przerażały go niczym tunele nieprzyjemnego, starego labiryntu. Nie mówiąc o charakterystycznej mieszaninie zapachów, które nie były jego ulubionymi. Postanowił jednak nie dać za wygraną. Rozejrzał się na wszystkie strony i dziarsko poszedł w lewo. W prawo. A może jednak w lewo? Tak, w lewo.

Oczywiście się zgubił. Po raz kolejny wyszedł nie tam gdzie powinien i po raz kolejny zobaczył jak jego autobus odjeżdża.

Sacrebleu – zaklął pod nosem i pognał znów dół. Drugiej 105 sobie nie daruje!

Michał. Krakowski student romanistyki, o kierunku język francuski. Brat Hani. Zakochany w muzyce francuskiej i kochający wszystko, co Francję przypomina. Pozbawiony kompletnie poczucia orientacji w terenie. Dlatego pomimo swej wielkiej miłości do Warszawy, dworca po prostu nie cierpiał. Rzecz jasna, rozumiał i doceniał dzieło polskiego architekta Arseniusza Romanowicza. Z uznaniem kiwał na ciekawą budowę jako przykład konstrukcji postmodernistycznej, aczkolwiek podziemia nie polubił i w głębi serca czuł, iż nigdy go nie polubi.

Wreszcie! – krzyknął do siebie student, gdy wszedł do upragnionego autobusu. Usiadł na końcu pojazdu i zaczął obserwować ulice. Jak co roku, po każdej sesji wracał do domu na wakacje i tradycyjnie już sprawdzał z zaciekawieniem jak bardzo jego miasto się zmieniło. Tym razem postanowił swój urlop zacząć niestandardowo. Jechał do siostry, a dokładnie do słodkiej istoty, jakim była jego siostrzenica Iga. Tak dawno jej nie widział!

Ciepłe promyki słońca, długa droga i pobudka o 5.00 rano spowodowały, iż Michał zdrzemnął się. Jednakże zawsze można było liczyć na kierowcę:

Koniec trasy! – krzyknął do ucha i brutalnie potrząsnął chudymi ramionami Michała- Proszę wysiadać!

Młodzieniec był o naturze pacyfisty, dlatego nie odpowiedział na grubiańskie zachowanie. Otworzył oczy i rzekł:

Dziękuję bardzo.

Wstał i wyszedł z pojazdu. Przed sobą zobaczył krajobraz z terenu budowy poprzeplatany polami z młodą kapustą. Gdzie nie gdzie zza ogromnych kopców ziemi przedzierały się duże bloki mieszkalne, w których widać było życie. Jednym z nich mieszkała jego siostra.

Po kilku minutach przedzierania się przez wykopy, dziury i inne grajdoły ziemi dotarł do miejsca. Radośnie zapukał do drzwi. Słyszał jak siostra radośnie do kogoś mówi i podchodzi do wejścia.

Michał! – wykrzyknęła Hania otwierając drzwi wejściowe. Na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech. Była rozluźniona. Nie było widać jak dużo ma na głowie i jak mało ma czasu dla siebie. Od razu rzuciła się bratu na szyję. – Jak dobrze, że jesteś! O! Jak dobrze, że obrałam więcej ziemniaków! – spojrzała jeszcze raz na niego i zaśmiała się – Chodź, nastawię herbaty. A wiesz, mamy gościa. – powiedziała tajemniczo siostra wprowadzając go do kuchni.

Wtem Michał ujrzał najpiękniejszą dziewczynę, jaką widział w swym życiu. Był pewien, że właśnie się zakochał.

Opowieść powstała we współpracy Bobby.pl.
Wszystkie odcinki można przeczytać na stronie: KLIK

SERDECZNIE ZAPRASZAM DO CZYTANIA!

&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

MINI PIZZE ZIEMNIACZANE

Składniki

40 g drożdże świeże piekarskie
szczypta cukiru
500 g mąki
łyżeczka soli
2 łyżki oleju
mąka do wyrabiania ciasta
200 g koziego sera
1 łyżka cytryny
pieprz, sól
4 ugotowane ziemniaki np. z poprzedniego dnia
ziele angielskie
1 cebula
3 ząbki czosnku

Jak robić

1. drożdże z cukrem, rozpuścić w ciepłej wodzie (200 ml ). Mąka, sól, i olej połączyć w jednej misce. Wlać do niej tam rozpuszczone drożdże. Zagnieść na gladkie ciasto. W ramach potrzeby dodać kolejne 50ml wody(ciepłej). Ciasto zostawić do podrośnięcia (około 1h), ciasto winne byc przykryte i pozostawione w ciepłym miejscu.

2. ciasto podzielić na 8 części (lub więcej, wedle uznania) i stworzyć placki w takim sposób by nie wypadało nadzienie (z grubszą krawędzią).

3. w tym czasie ser kozi połączćc z cebulą, czosnkiem i przyprawami. Jeśli potrzeba dodać troche jogurtu. Masa powinna być łatwa do smarowania.

4. Każdy placek posmarować masą serową. Na tym polozyć kilka plastrów ziemniaków. Na samej górze pokruszyć trochę sera

5. Nagrzać piekarnik. Elektryczny, gazowy: 220 stopni, termoobieg 200 stopni

6. Piec by placki sie zarumieniły,okolo 20 minut.

Smacznego:))

Advertisements

2 Comments Add yours

  1. Maggie pisze:

    Pomysl pierwszorzedny, zjadlabym taka mini pizze na lunch. Ba, dwie bym zjadla ;)
    A Michalowi sie nie dziwie, ze ma taka awersje do Dworca Centralnego w Warszawie. Podejrzewam, ze nawet rdzenni mieszkancy stolicy sie tam gubia :)

  2. kuchareczka pisze:

    Prześlicznie wyglądają. Podoba mi się, że sa w wersji mini, dużych nigdy nie mogę dojeść, a tak zjadłabym na pewno więcej niż jedną :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s