Emigracyjna kuchnia – dzień bez gotowania Europa Park

Są takie dni, a dokładnie weekendy, kiedy wstaję rano i zdaję sobie sprawę, że nie chce mi się gotować. Od poniedziałku do piątku pracowałam po 12h do tego gotowałam..uczyłam się..przygotowywałam siędo pewnego wydarzenia za rok..plus do tego biegałam…dlatego powiedzmy sobie szczerze – jestem wykończona i jedynie czego pragnę to robienie wszystkiego co nie jest związane z czynnościami, które zaprzątały mi głowę przez ostatnie 5 dni. W tym gotowanie – przepraszam tutaj kucharki amatorsko-zawodowe.. ale taka jest prawda. Bywa, że nie chce mi się gotować.
Wtedy wybieram się z moim Hero na wycieczkę. Oczywiście możemy wtedy przygotować kanapki na drogę, upiec ciasteczka, wziąć wypasiony koszyk piknikowy, ale przypominam o poprzednim paragrafie. NIE CHCE MI SIĘ. Jestem pustą baterią i nie mam ochoty. Po prostu. Czasem ten stan mści się na mnie, ale o tym później..

W ostatni weekend pojechaliśmy do Europa Park w Rust (LINK). Okoliczni mówią, iż to godna konkurencja do Euro Disneylandu. Przyznam się, że nie wiem ponieważ nigdy tam nie byłam. Ale powiem jedno – warto Europa Park zwiedzić z trzech powodów: Blue Fire, Silver Star i atmosfery. Z jednego powodu jednak nie należy tam pojechać – z powodu jedzenia.

Atmosfera jest tam genialna. Dzieciaki z całej Europy (głównie z Francji) szaleją po całym parku. Cały obszar jest podzielony na kilka kraje i w każdej części możesz zobaczyć charakterystyczne budowle z danej krainy. Na przykład cała Grecja wygląda jak a la Santorini, Portugalia to piękne statki Kolumba, a Holandia to po prostu wiatraki, etc. Jest tam po prostu ślicznie. Ale to nie wszystko. Prócz atrakcji budowlanych znajdziemy tam różne zjeżdzalnie, roley coastery, etc. W pewnym momencie zaczynasz się zachowywać jak te małe dziecko. Głównie to zaobserwowałam u płci męskiej wykrzykujący: chcę do Blue Ray, chcę do SilverStar!

A co to jest? Najlepiej to powiedzą te filmiki:

Blue Fire (W Islandii, zbudowany przez bodaj Gazprom??):

Sliver Star (Zbudowany przez Mercedes – Benz):

I jeszcze jest Euro Mir w Rosji:

I Posejdon (nie jechalam nim, bylo ciut za zimno..ale tutaj widac park..głównie Grecje..warto obejrzenia:))

Od razu uprzedzam, że w porównaniu do mojej drugiej połówki… ja wymiękłam po Euro Mir i potem robiłam tylko zdjęcia. Wiem,cykor jestem:) Ale ładne zdjęcia zrobiłam, prawda?

Niemcy:

Szwajcarski dom

A co z jedzeniem? Otóż…drogie i paskudne. Typowe hamburgery,pizze, etc. Bleuch. Ja zdecydowałam się na Wiener Schnitzel bo inne dania po prostu były nieapetyczne. Dla ciekawostki: Niemcy mają po prostu kuku na punkcie tego kawałka mięsa. Niedawno widziałam program jak jeden z kucharzy jeździł po knajpach niemieckich sprawdzając czy są dostatecznie wysmażone, odpowiednio rozbite (nie za cienko, nie za grubo), dostatecznie duże (najlepiej na cały talerz)..i czy panierka jest smaczna. Jedna uwaga: smażąc tego typu kotlet należy ruszać patelnią wtedy panierka nie jest przyklepana. Właśnie jeden uczestnik konkursu kulinarnego w Niemczech odpadł bo tego nie robił! Mój był niczego sobie:

Miłej Niedzieli!!

Reklamy

5 Comments Add yours

  1. ewelajna pisze:

    Propozycja kusząca:) Fajnie , że pokazałaś, choć trochę daleko to Rust… Ja wcale się nie oburzam jeśli chodzi o weekendowy odpoczynek – czasem tak jest, ze tez najzwyczajniej w świecie nie mam siły i absurdem byłoby wtedy przygotowywanie kosza piknikowego… A jedzenie niemieckie – jak dla mnie zero fantazji i wszystko zawsze takie mało przyprawione i bez polotu, ale cóż czasem tam bywam i jeść trzeba;)
    Pozdrowienia serdeczne!!!

    1. smacznydom pisze:

      A tutaj musze obronic honor jedzenia z Dojczalndu. Nie jestem jego super fanka, ale musze powiedziec ze nie jest takie az tak beznadziejne.

      1. Niemcy sa kraina pieczywa. I prosze sie nie oburzac, bo oczywiscie kazdy Polak powie ze polski chleb jest the best. Jest, oczywiscie..ALE Niemcy jednak maja bardziej rozbudowa kulture chleba. Wale sie w piers za narodowy grzech ale tak uwazam. Rzadko kupuje sie tutaj w supermarketach a tylko w piekarniach. jest mnostwo rodzai chlebow, bulek, etc i kazdy ma swoja nazwe. My sie dopiero teraz tego uczymy..polska kultura byla ale przez supermarkety zostala ona zniszczona i bez pieczywo ktore uroslo z gleboko mrozonego ciasta. Teraz mam wrazenie, ze dopiero sie budzi. Ale powiedzmy sobie szczerze, w ktorej piekarni mozna usiasc, zamowic kawe i pojec dobrego chleba na zakwasie? lub pysznych sernikow?

      2. Wypieki Niemcow tez nie sa niczego sobie. 3/4 wypiekow ktore zrobilam na tym blogu..to wlasnie wypieki z czasopisow istnie niemieckich lub od sasiadki. Pamietacie sernik bez sera. To wlasnie przepis niemiecki.

      3. Nabial: niestety jak pojdziemy do sklepow niemieckich..to nabial kroluje.

      4. Restauracje..nigdy nie zapomne kaczki w sosie z piernika…palce lizac.

      ALE

      kielbasy to oni maja do kitu. Naszczescie przyjezdza rzeznik ze Slaska i sprzedaje pyszne polskie kielbasy:)

  2. Smaczny Domku, nie uwierzysz, ale ja byłam w Europa Parku…wczoraj… Była piękna pogoda, wiec się wybraliśmy :) Nawet jeszcze teraz mam rozłożoną mapę parku i sobie wspominam :) Masz rację..to miejsce trzeba odwiedzić, tam można kompletnie zapomnieć o wszystkim!! Bardzo podobają mi się te dzielnice tematyczne no i atrakcje…moim zdaniem tu jest ich wiecej dla troszkę starszych niż w Disneyu (byłam), a niektóre są nawet bardzo podobne :)

    Nie martw się…nie tylko Ciebie oblał strach… Ja już na wstępie wysiadłam widząc SilverStara :P Ale potem jakoś to poszło, EuroMir też zaliczyłam :) Bałam się (nie będe ukrywać), ale potem chciałąm jeszcze :D Bardzo spodobał mi się też EuroSat we Francji :)

    A jedzenie…hm…my jedlismy „w Grecji” obok Posejdona (świetna atrakcja!!) i nie było tak źle! Gyros całkiem niezł, ale ja też zbyt wiele nie oczekiwałam.

    Jednym słowem – Europa Park to świetna sprawa. Wszystko super zorganizowane. Na niektóe atrakcje są kolejki, ale jakoś oczekiwanie szybko mija.

    1. smacznydom pisze:

      Kobieto,to gdzie Ty mieszkasz?!?!?:) Ja bylam tydzien temu..i jak wiesz..padalo..wiec niektore atrakcje odpadly..a bylas w Cassandrze? Jesli tak zrozumiesz moje slowa: fajna akcja z siedzeniem:)

      Co do jedzenia to niestety oczekiwalam cos lepszego. Moj kolega powiedzial, ze tam byl..o cytuje:” wiesz, kazdy kraj cos innego, dla nich typowego..super smaczne”..zapomnialam ze Anglik z krwi i kosci…wiec….sama rozumiesz:)

      ale ogolnie: warto odwiedzic…

      ps. dla ciekawostki..w”jedynce” niemieckiej TV, jest taki niedzielny show na zywo….otoz kreca go wlasnie tutaj, obok posejdona a obok balonow. Scena jest charakterystyczna bo zolta..dopiero jak scene zobaczylam to zrozumialam ze to tutaj kreca;)

      Pss. i jeszcze raz powiedz gdzie Ty mieszkasz..bo moze sie spotkamy kiedys?:) Nawet jesli nie teraz to moze za jakis czas..ja tutaj jestem dosc czesto..hahahahaha:)

      Pozdrawiam!!

  3. Na Cassandrze nie byłam :) Ale myślę, ze jeszcze będę miała okazję tam być ;)

    Ja mieszkam blisko Strasbourga…to dlatego i do Bale i do Rustu mam ok. 1,5h drogi samochodem lub pociagiem do Bazylei :) Kiedyś myślałam tez,ze skoro jestes czesto w Szwajcarii to mogłybysmy się spotkać. Bardzo chętnie i bardzo się cieszę :D Więc jak będziesz następnym razem w Bazylei to koniecznie daj znać na escapade_gourmande@yahoo.fr :D

    Patrz jak fajnie wyszło :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s