Smaki Życia cz 13 – teatralne bułki z rabarbarem

Nie mogła dojść do kawiarni. Krążyła ciągle po rynku i myślała. Zaakceptować czy nie zaakceptować?. Na pierwszy rzut oka wyglądało to na szaleństwo..to znaczy rzucić pracę grafika w dużej firmie reklamowej na rzecz małej kawiarni w Poznaniu.. a z drugiej strony, czy tego właśnie nie szukała?

To istne szaleństwo. Nie mam siły ..” – powiedziała do siebie i z ciężkim sercem poszła w kierunku kawiarni. Wiedziała, że tchórzy.

Przyjaciółka wypatrywała ją w oknie. Wyglądała na podekscytowaną. Jak tylko Iga przekroczyła próg kawiarni, Jola podbiegła.

Joluś, jeśli chodzi o tę sprawę…- zaczęła powoli.
Chwilka!. Zanim powiesz TAK lub NIE, mam coś dla Ciebie! – krzynęła Jola – Tadam! – podskakując jak mała dziewczynka wręczyła czarną kopertę.

A co to jest? – Igę totalnie zatkało. Takiego obrotu sprawy jednak się nie spodziewała
Blondas
Krótka odpowiedź i wszystko wiadomo. Blondas a la Bon Jovi przychodził do kawiarni prawie każdego dnia, siadał zawsze przy tym samym stoliku i ..na początku obserwował. Potem się uśmiechał. Ostatnio zagadnął: „Lubię te ciastka do kawy. Domowa robota?”. Na co Iga wpadła w panikę, powiedziała, że tylko tutaj pracuje i uciekła. Przecież ma jakąś Haniunię, no nie? I teraz ta koperta. Kurcze.

No otwórz….. – powiedziała niecierpliwe Jola
Na pewno do mnie?
Powiedział „ Dla tej Czarnulki”. To chyba jasne, prawda?
No jasne, jasne..no ok otwieram.

„Dzisiaj, Teatr Nowy,godzina 19.00. W szatni spytaj się o Janka”

AAAAAAAAA!! Ale fajnie!!!- – krzyknęła uradowana Jola…
No weź..ja nie idę. Przecież on jest zajęty.
No coś Ty…wiesz, ja tak sobie myślałam i doszłam do wniosku, że on raczej nie z tych. On jest taki słodki….nie bądź głupia – Idziesz i koniec. A na spotkaniu sama się spytasz, czy faktycznie jakaś Hanka istnieje. Dlatego teraz idź do domu i wyfiołkuj się. No pa. A jutro pogadamy o sprawach zawodowych. Praca nie zając, nie ucieknie.
Iga szybko została wyrzucona z kawiarni. Miała się wyfiołkować. Proste, no nie?

18.55. Teatr Nowy.
Stała tu już od 20 minut.
Co ja tu do jasnej cholery robię? – zrobiła w tył zwrot i już chciała iść, kiedy nagle ktoś otworzył przed nią drzwi
Pani pozwoli, proszę bardzo – powiedział mężczyzna około 50tki otwierając szeroko drzwi.
Iga podziękowała i weszła do środka. Rozejrzała się by znaleźć szatnię. Nagle pod dużym napisem „SZATNIA” zobaczyła drobną blondynkę czytającą książkę.
Raz kozia śmierć – powiedziała do siebie i poszła w jej kierunku
Uprzejmy Pan ją uprzedził. Tym razem zasady savoir-vivre’u jego się nie imały i szybkim krokiem wyprzedził Igę.
Witaj ponownie – usłyszała jego głos, który był skierowany do szatniarki – wczoraj tak nagle uciekłaś. A ja nadal nie znam odpowiedzi – uśmiechnął się szeroko – To, co? Dasz się umówić na herbatę? Jutro, na rynku. Wiem, wiem zaraz spektakl, to już uciekam, ale daj numer telefonu to się dzwonimy. Ok?

Iga spojrzała na dziewczynę. Miała panikę w oczach i zupełnie ją sparaliżowało. Patrzyła na niego dużymi oczami jak mały zajączek, który za chwilę miał iść na pasztet. Ewidentnie potrzebowała pomocy, a Iga ewidentnie potrzebowała jej by spytać się o Janka vel Blondas.
Psze Pana – Iga się wtrąciła – nie widzi Pan, że ta Pani ma w ogóle jakieś inne plany?
A czy ja z Panią rozmawiam? – odpowiedział ostro odwróciwszy się do Igi.
A czy TA Pani z Panem rozmawia? – pokazała na zajączka, który tylko przekręcał główkę jakby oglądał przeskakującą piłeczkę od tenisa z jednej części boiska na drugą – Bo wydaje mi się, że to jest tylko Pański monolog. Ponadto, Pan przeszkadza TEJ Pani w pracy a ja już jestem spóźniona też przez Pana. Dlatego jeśli Pan pozwoli, to proszę opuścić ten teatr i załatwić tę sprawę później, albo pozwolić tej Pani pracować
Pan pomruczał coś złowieszczo na Igę i odszedł od szatni. Nagle się odwrócił i krzyknął
Fiołku, przyjdę później!
Iga prychnęła
Bęcwał. Niech Pani lepiej stąd idzie jak się spektakl zacznie – powiedziała do dziewczyny, która spojrzała na nią z wdzięcznością ale także uważnie przypatrywała się Idze. – No, ale ja mam do Pani sprawę..
Bardzo, bardzo proszę!
Miałam się tutaj spytać o Janka…
Janka? Oczywiście..już dzwonię do niego. Nie ma sprawy– uśmiechnęła się nadal uważnie przyglądając się jej. Iga zaczęła myśleć, że ten teatr jest dziwny i chyba zaraz ucieknie.

Nie miała już tej szansy. Na schodach pojawił się Blondas. Sam z siebie, nie przywołany. Trzeba przyznać, że wyglądał bosko. Iga skarciła swe myśli i wyprostowała się.
Cześć – powiedział uśmiechając szeroko– a już myślałem, że nie przyjdziesz! Bardzo się cieszę! Chodź, zaraz zaczynamy – chwycił za rękę Igę i pobiegł z nią za kulisy sceny. Iga była zaskoczona taką nagłą bliskością.. ale nie wyrwała ręki.
Usiądź tutaj, poczęstuj się. Domowa robota naszej bufetowej. Ja zaraz przyjdę. Muszę zrobić słońce popołudniu – Iga nic z tego nie zrozumiała. Ale nie przeszkadzało jej to. Usiadła przy małym stoliczku ustawionym tuż przy wyjściu na scenę. Na blacie, na talerzyku leżały pyszne danisze z rabarbarem. Było magicznie. Poczuła wibracje telefonu. SMS. Postanowiła, że przeczyta później.

Na kolejny odcinek Smaków zapraszamy do Green Plums. Natomiast na wszystkie poprzednie odcinki, zapraszamy tu

DANISZE ZA RABARBAREM
Ciasto (źródło i cytuję naszą mistrzynię wypieków: Moje Wypieki. Moje komentarze – pogrubione)

• 60 ml ciepłej wody
• 125 ml mleka, o temperaturze pokojowej
• 1 duże jajko, o temperaturze pokojowej
• 350 g mąki pszennej tortowej i wyszło mi trochę więcej niż 350 g
• 1 saszetka drożdży suchych
• 1 łyżeczka soli
• 25 g drobnego cukru
• 250 g masła, zimnego, posiekanego na pół cm kawałki

Nadzienie(moje):
1 kg rabarbaru
5-6 łyżek cukru (zależy czy chcemy na słodko czy nie.Ta ilość jest na mniej słodko)

Jak robić
1. Do miseczki wlać wodę, mleko, wbić jajko i roztrzepać widelcem. Odstawić na chwilę.
2. Do większej miski (może być misa od miksera) nasypać mąki, drożdży, soli i cukru, wymieszać. Dodać zimne kawałki masła i miksować powoli, by składniki się połączyły, ale dość krótko! – kawałki masła muszą być nadal widoczne. Do masy dodać zawartość miseczki i wymieszać rękoma lub szpatułką. Nie wyrabiać: może być lekko klejące i koniecznie z kawałkami masła. Przykryć ciasto folią spożywczą i odstawić do lodówki na całą noc lub do 4 dni.(Ja zostawiłam na jedną noc)
3. Wyciągnąć naszą zimną bryłę z lodówki. Pozostawić w temperaturze pokojowej przez 1 godzinę ( ja tego nie zrobiłam bo bryła była na tyle według mnie łatwa do rozwałkowania, że dałam radę. Dlatego proponuję po prostu sprawdzić a potem zdecydować). Rozwałkować na kwadrat: 50 cm X 50 cm. ( ja nie mierzyłam, więc nie wiem. Dla orientacji powiem, że ciasto zajęło mi prawie całą stolnicę). Można podsypywać mąką.
4. I teraz zaczynamy wałkować i formować ciasto. Najlepiej pokazana ta czynność jest tutaj. Ja wałkowałam 4 razy bo sprawiało mi to frajdę: )
6. Jak mamy już gotowe ciasto, formujemy ciasto. Pokroiłam płat ciasto na 12 kwadracików. Na każy kwadracik położyłam nadzienie a potem przeplatałam. Ja zastosowałam przeplatkę-warkocz: KLIK .
7. Według przepisu powinnam dać im trochę podrosnąć (1h-1,5h)..ale spieszyłam się i zrezygnowałam. I też wyszły pyszne:D
8. Piec około 15 – 20 minut w temperaturze 180ºC.

Nadzienie
Umyłam i pokroiłam rabarbar. Wrzuciłam do garnka i wsypałam cukier. Doprowadziłam do miękkości ale staram się by rabarbar się rozwalał i trzymaj swoją formę.

Danisze wyszły SUPER!!! :)

Reklamy

12 Comments Add yours

  1. Maggie pisze:

    Jesli z rabarbarem, to ja w to wchodze :)

  2. ewelajna pisze:

    A mi tu dobrze przez tę TREŚĆ:) Jejku jak dobrze… W Poznaniu mieszkałam kilka lat… Cudowny czas:).
    Będę do Ciebie zaglądać, a danisze jeszcze przede mną:)

    1. smacznydom pisze:

      Zapraszam jak najczęściej i bardzo mi miło!!! :) aż serducho się raduje na takie miłe słowa:)

      Danisze wbrew pozorom arcyłatwo się je robi. Byłam mile zaskoczona i nie skłamię, że ..stały się one dla mnie jedne z ulubionych ciast:D

  3. szarlotek pisze:

    Z rabarbarem zawsze i wszędzie :) Już nie mogę doczekać się takiego świeżutkiego by przerobić go do bułeczek :)

  4. Gość pisze:

    Jedna uwaga do przepisu. Nie wiem czy Moje Wypieki po prostu zapomniała dopisać czy może sama też o tym nie wiedziała, ale w przypadku pieczenia ciast ‚wałkowanych’ a specjalnie jeśli chodzi o danisze jest jeden krok, o którym nie wolno zapomnieć (aczkolwiek wiele osób bez kierunkowego wykształcenia gastronomicznego ten krok pomija). Różnica jest kolosalna dlatego proponuję wszystkim adeptom sztuki kulinarnej go wypróbować. Otóż po ostatnim wałkowaniu, kiedy ciastka już są poukładane na blasze do pieczenia, należy pieczołowicie… wymyć stolnicę! ;PPP

    1. smacznydom pisze:

      Ktoś tutaj jest złośliwy:)

  5. vanilla pisze:

    jestem pod wielkim wrazeniem, kreacje Hanki i Igi zaczynaja sie zazebiac, co sprawia, ze to nasze pisanie wciaga mnie jeszcze bardziej XXX

    1. smacznydom pisze:

      :) oj tak:) wciąga, wciąga:) i bardzo mnie to cieszy!! :D jestem sama ciekawa kolejnej części:)

  6. Kasiaaaa24 pisze:

    Ja już się nie mogę doczekac rabarbaru! Ale poszaleję :) Pozdrawiam :)

  7. Magda K. pisze:

    świetnie napisane :) bardzo mi się tutaj podoba :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s