Smaki Życia 7 – pizza na bardzo cienkim cieście

A to drań! – skwitowała Babcia. Iga właśnie skończyła opowiadać o tym, jak została porzucona przez Krzyśka, słysząc iż nie jest wystarczająco „modern” i „easy going” i jej „lifestyle” nie pasuje do niego. Oczywiście on bardzo przeprasza, że jego „feedback” został przekazany właśnie w tym miejscu i o tym czasie (to znaczy w ramionach długonogiej modelki) – Ale wiesz… z drugiej strony...- zastanowiła się Babcia
Jak to z drugiej strony? Babciu, jest jakaś szansa? – spytała się niedowierząjąco Iga

Babcia spojrzała uważnie na wnuczkę. Jej wzrok był przerażająco przenikliwy, jakby drążył najgłębiej ukryte pragnienia. Iga nie wytrzymała. Spuściła głowę w dół.

Ani mi się waż – powiedziała chłodno Babcia – Proszę do niego, nie dzwonić, nie pisać i Bron Boże nie odbierać jego telefonów.
Babciu, ale ja nawet…
Ja wiem, co Ty nawet. Nie oszukasz mnie. Ja chciałam tylko powiedzieć, że z drugiej strony jestem mu wdzięczna, że z Toba zerwał. Tak Iguś! On był pajac.em od samego początku. Potwierdzeniem tego jest to, iż w jaki sposób on ten związek zakończył. On nie był dla Ciebie. Dziewczyno, ja wiem co Ty przeżywasz. Myślisz, że już nikogo nie pokochasz. Czujesz się sama i opuszczona. Ale wspomnisz moje słowa. Ten właściwy jeszcze jest przed Toba. I to właśnie z NIM przeżyjesz najpiękniejszą, najwspanialszą miłość swojego życia. Nie będziesz ciągle zastanawiała się czy to TEN właściwy. Będziesz od razu o tym wiedziała., czuła. Nie będziesz ciągle chodziła smutna i zatroskana jak było do tej pory, a wręcz odwrotnie.
– ……
Oj nie płacz już, Iguś. – Babcia znów przytuliła wnuczkę i pogłaskała po głowie. – teraz jest ciężko ale z każdym dniem będzie lepiej. Zobaczysz…a tymczasem…mieszkaj u mnie ile chcesz! …Tylko ...- Babcia odsunęła od siebie Igę i wytarła jej łzy – Tylko zrób coś dziś na obiad..bo jakoś nie mam pomysłu.
A co mamy?
Nic. To znaczy mamy wiele, ale wszystkiego resztki. Trochę wędliny, sera, pieczarki..pomidory…ale nie mamy mięsa. Wczoraj jak wpadłaś z tą walizką do domu, na śmierć zapomniałam kupić świeżego mięsa..a dziś niedziela….targ zamknięty..
Są drożdze?
….- ostrożnie dpowiedziała Babcia..- a co Ty kombinujesz?
Pizza!
Oj ja nie lubię takich wynalazków…Iguś..
Ale ta będzie dobra! Każdy kto ją zje, jest zachwycony!
No dobrze…dzisiaj masz kiepski humor..to pozwalam

Iga od razu wzięła się do pracy. Babcia w tym czasie poszła do swojej sąsiadki. Kiedy Iga miała już wałkować ciasto i przekładać na blachę, zadzwonił telefon. Iga niepewnie poszła do komórki. Nie była gotowa jeszcze na rozmowę z Krzyśkiem..a jednocześnie chciała go usłyszeć..

Cześć Młoda! Właśnie dostałam info od Wiktora! To co, kiedy się widzimy?
– Hej Joluś.
Jutro może być? Dzisiaj chciałabym się ogarnąć w domu..wiesz rozpakować…etc – Iga szukała papieru do pieczenia. „Jest!” – pomyślała
Rozpakować? Wow! To na ile przyjechałaś?
Na dłużej niż myślisz. Sama nie wiem…pogadamy jutro, ok? Teraz wkładam pizze do piekarnika:)
Nie ma sprawy! To wpadaj do mnie do pracy!
Super! Papa!
Pa!

Nastawiła piekarnik na 180 stopni. Hm…czuła, że ta pizza będzie wyjątkowo udana:) Po jednej stronie na słodko, po drugiej bardziej pieczarkowo. Minęło około 20 minut.

Babcia niby nie lubi wynalazków kulinarnych, ale zaprosiła sąsiadkę na pizze.

Wnuczka bardzo dobrze gotuje – powiedziała z dumą, otwierając wejściowe drzwi.

Zaprowadziła panią Turkową do salonu a sama poszła do kuchni.

Iguś..co Ty…co Ty robisz?! – szepnęła z przerażeniem do Igi, która trzymała nóż w ręku..wyglądała na wściekłą i zrozpaczoną
Co za papier do pieczenia Babcia używa? I dlaczego Babcia szepcze?
Turkowa jest w salonie i czeka na pizze
Na pizze?! O rany Boskie…
Ale co się dzieje?
Pizza nie chce odejść od papieru! Co za papier babcia kupuje?!
Pokaż mi ten papier. Skąd Ty go wzięłaś?
No stąd – powiedziała we łzach Iga.
Kotuś…to jest papier śniadaniowy…
Ale…
Iga, nie rycz. Bierz nóż i odkrajamy spód
A ona lubi na cienkim? – chlipnęła
Ona nigdy nie jadła pizzy. Nie zauważy.

PIZZA

Ciasto:

grudka (a la orzech) świeżych drożdży
1 szklanka mleka
3 łyżki oleju
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
2 szklanki mąki

Dodatki

starty ser żółty taki by się dobrze topił
mozzarela
ananas z puszki
szynka
kukurydza
pieczarki
salami
papryka
cebula
zioła do posypania przed pieczeniem – oregano, bazylia..etc
i wiele innych:)

Sos: możesz użyć tego samego, który podałam z pierogami. Ja zawsze go stosuję i wszyscy się zachwycają:)

Jak robić

Drożdze rozpuszczam w części ciepłego mleka i dodaje jako składnik mokry do ciasta. Łączę wszystkie suche składniki: mąka, cukier, sól, a potem dodaje mokre: olej, ciepłe mleko i rozpuszczone drożdze. Może się zdarzyć, że trzeba będzie dodać trochę więcej mąki ljeśli za rzadkie lub ciepłego mleka..lub oleju jeśli jest za twarde. Wyrabiamy. Ciasto musi być elastyczne, puchate i odchodzące od ręki. Wtedy przykrywamy ręcznikiem i odstawiamy by podrosło – przyzna m, że nie sprawdzam ile to czasu. Zawsze jak kończę robić sos, to zabieram sie za wałkowanie.

Jak mówiłam, kiedy ciasto rośnie, robię sos. Ciepło duszenia sosu pomaga ciastu:). Jak ciasto jest gotowe: trochę wyrabiam i wałkuję, kładę na blasze, która jest wyłożona PAPIEREM DO PIECZENIA:). Dziobię widelcem na wszelki wypadek i kładę sos. A potem ser i resztę składnków.
Pieczę na różne sposoby. Albo na początku daję mała temperaturę by jeszcze podrosło (dla gości, którzy lubią grube ciasto) lub odrazu ustawiam na 180 stopni. (dla gości lubiących cienkie ciasto).
Podaje jak spód jest już upieczony a pizza jest zarumieniona (około 20-30 min gdy od razu ustawiam na 180 stopni).

Kolejny odcinek (w przyszłym tygodniu, bo Green Plums teraz odpoczywa) zapraszam do Green Plums:). Natomiast wszystkie odcinki Smaków, możesz znaleźć tu.

A ja..zapraszam ..już wkrótce. Na co? A to tajemnica…:)

7 Comments Add yours

  1. Ale fajna ta babcia Igi!! Moja też mówi, że nie lubi wynalazków, a potem wcina lasagne, pizze i spaghetti aż się uszy trzęsą :D jejku, ciekawa jestem tej tajemnicy :P ale dowiem się wkrótce…to taka nauka cierpliwości ;) Pozdrawiam!

  2. MałeStwory pisze:

    Wiedziałam!! Wiedziałam, że pojawi się u ciebie pizza!!! Dodam, że jest pyyychaaa..!! Jakby co, to pamiętasz, że u mnie jest papier do pieczenia?

    1. smacznydom pisze:

      :) Pamiętam:) i jak wrócę i zaprosisz to przyjadę i zrobię:) w ramach podziękować za te super kolczyki:D

  3. Gość pisze:

    buehehehe ‚nigdy nie jadła, nie zauważy’ – ten tekst jest genialny, a ile kreacji kulinarnych pewnie uratował w historii ludzkości :D Dlatego warto eksperymentować i robić rzeczy nowe i nieznane, zawsze potem można powiedzieć – noooo tak ma być, to taki przepis, wie pani, moda, z (tu wstawić aktualnie modne miasto europejskie) :))))

  4. mikimama pisze:

    Uwielbiam domową pizzę i chętnie dodaję kawałki ananasa. Pozdrawiam!

  5. vanilla pisze:

    na bardzo cienkim ;) suuuper

  6. mollisia pisze:

    No i jestem! Wciąż chora, ale już funkcjonuję na przestrzeni domu, więc i przed laptopem działam, że tak powiem.

    Ale umarłam. Normalnie, jakbym siebie widziała! :D Poważnie! Moje pierwsze pieczenie też było na śniadaniowym :) Dopiero mi mama uzmysłowiła, że to nie jest to samo co do pieczenia :).
    A pizza… cokolwiek robię w piekarniku przylatuje mój mały brat z nadzieją: – Robisz pizzę? Coś czuję pizzę! – I od razu się złości, jak widzi, że to jakieś bułeczki: – Znóóóów…?!

    Ja się już przekonałam, że pizza z „ostatków” jest najlepsza, bo człowiek eksperymentuje z połączeniami, bo chce wcisnąć, to co zostało ;).

    Kolejny odcinek – Babcia Igi to naprawdę równa babka! ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s