Cykl śniadaniowy 1 – jajecznica z serem lekko wybajerzona

W ramach nowości i pewnych ulepszeń bloga tak sobie postanowiłam, ze co czwartek (w miarę mozliwosci, czasu, checi oraz ogólnie energii życiowej) będę pisać COŚ gdzie COŚ oznacza szeroko pojęty cykl tematyczny. Zatem dzisiaj, oficjalnie otwieram:

Cykl śniadaniowy

Śniadanie jest pierwszym oraz najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Kropka. Dlatego tez musi być one pożywne, zdrowe, ale także szybkie w przyrządzaniu, smaczne i zjedzone w miłym towarzystwie. Z braku towarzystwa może być oczywiście bukiet kwiatów na stole, ładna muzyka w tle, lub ładny widok za oknem. Wszystko to piękne, ale… niestety, czyhają na nas różnorakie pułapki… Podsumujmy więc:

Ryzyka nieudanego śniadania:

Śpiący domownicy – ryzyko wysokie.

Symptomy:

„Kochanie, chcesz więcej herbaty?” Odpowiedź: “tja…”

„ Kochanie, co będziemy robić dzisiaj? Taka ładna pogoda?” Odpowiedz: ”Skarbie…ja jeszcze śpię….” (lub po prostu milczenie. Jakakolwiek proba kontaktu konczy sie ciszą).

Za mały asortyment w lodowce – ryzyko średniowysokie.

Symptomy:

“Ajć..faktycznie zapomnieliśmy o zakupach”….lub “Yyyyyyyy, co ja mogę zrobić…..?”

Śpiąca/Śpiący kucharka/kucharz – ryzyko wysokie.

Symptomy:

masz zły humor, że to TY musisz robić śniadanie, a nie ta druga osoba! Dodatkowo masz ledwo oczy otwarte nie mówiąc o niekontrolowanych ruchach.

Kto lub co przyjdzie nam dzisiejszym cyklu na ratunek? Powiem krótko: najprostsze danie pod słońcem: jajecznica lekko wybajerzona ;)

Skład (na 2 osoby)

4 jaja

Ser żółty – cieniutkie plasterki. Ja użyłam sera “Tete de Moine”, który kupiłam w Szwajcarii. Jak tam jestem staram się go kupować, a to z tego powodu, że jest tak fajnie krojony w różyczki ( patrz zdjęcie poniżej)

Pomidorki cherry

Pieprz, sól

Masło do smażenia

olej

Jak robić

Człapiemy zaspani do kuchni (tak, mamy wysoki stopień ryzyka, wszystkie 3 symptomy zostały zauważone). Szukamy pomidorów, myjemy, kroimy na pół (jeśli ktoś nie chce kroić to nie musi, ale ja kroje). Rozgrzewamy olej na patelni i kładziemy pomidorki. Solimy i pieprzymy. Otwieramy lodówkę, wyjmujemy ostrożnie jajka, rozbijamy je do jednego naczynia. Mieszamy widelcem. Masło roztapiamy na drugiej patelni. Jak masło już będzie rozgrzane, wrzucamy rozbełtane jajka. W tym czasie przekręcamy pomidorki na druga stronę. Bierzemy łyżkę lub łopatkę i zaczynamy mieszać jajka. Jak czujemy, że jajka trochę się ścięły, mieszając zdejmujemy z ognia. Podczas mieszania staramy się zebrać/zgarnąć ścięte jajko z dna patelni/garnka. Jak to zrobimy, stawiamy z powrotem na palnik. Powtarzamy czynność: jak czujemy i widzimy, ze jajecznica się ścina, zdejmujemy z ognia i mieszamy dalej jajecznice. Przy kolejnej (drugiej lub trzeciej) zmianie wrzucamy do jajecznicy trochę sera i ziół. Ja dodałam 3 rozety sera, czyli około 2 -3 cienkich plasterków. Jajecznica jest gotowa, gdy ma gęsta konsystencję, ale nie jest sucha.

Uwaga: pomidory są gotowe przy 3 serii mieszania jajecznicy, możemy wtedy wyłączyć pod nimi gaz.

Wykładamy jajecznice na talerz, kładziemy obok pomidorki I dekorujemy w ramach możliwości (patrz drugie ryzyko). Pieprzymy i solimy.

W ramach mitygowania pierwszego ryzyka (safety first) proponuję dekorować kontrastowo – jak na obrazku poniżej- by przez chwilę łudzić się nadzieją, że doznania estetycznie wybudzą konsumenta z jego letargu.

Inspiracja: Jeśli ktoś chce się upewnić, ze mnie zrozumiał jeśli chodzi o robienie jajecznicy, proponuje film Gordona Ramsey’a – byl moja dzisiejsza inspiracją. Sam przepis oczywiście, jak zawsze trochę zmodyfikowałam. Dlaczego? I czy ja lubię Pana Gordona? O tym może kiedy indziej :)

Milej reszty tygodnia :) Do niedzieli!

5 Comments Add yours

  1. mollisia pisze:

    O stopniach ryzyka nie słyszałam, ale ewidentnie bywają dni, kiedy mam bardzo wysokie i śniadanie wymaga wyczynu! ^^ A Twoja wersja… co prawda takiego sera nie mam, ale mam zwykły i powinien „zadziałać” – zainspirowałaś mnie na śniadanie! Pozdrawiam! :)

  2. Atria pisze:

    Ja jestem osobą odpowiedzialną za śniadania, obiady, podwieczorki, przerwy na herbatki i kolacje (jeszce mi się nie znudziło:))!

    Jeśli robię jajecznicę, to też często podkręcam np. curry, chrzanem, gotując na parze.. niestety, mój Pan dużo pracuje w delegacjach, gdzie jajecznica jest w menu śniadaniowym hotelowych restauracji, więc ma lekką awersję.. tak więc rzadko u nas gości..
    Pozdrawiam!

    1. smacznydom pisze:

      Atria: bardzo dziękuję za pomysł z chrzanem..pomysł sie wydaje oczywisty..a ja nigdy nie próbowałam;( WIELKIE DZIEKI!!

      btw: mnie też jeszcze się nie znudziło:))

      ps. wpadnij w czwartek, będzie cykl śniadaniowy cz 2 i obiecuje, że jajek nie będzie:)

  3. Kaś pisze:

    oj ranek to ciężka pora dnia. osobiście wyznaję zasadę „nie mów do mnie z rana” ;)
    a jajecznica to z kolei moja ulubiona kolacja :)
    pana Gordona bardzo lubię

  4. vanilla pisze:

    zrobiłam dziś na lazy niedzielne śniadanie… wyszło godnie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s